Tym razem Moretti ponownie powraca do tematu przemijania, a także śmierci. Główną bohaterką tego kameralnego filmu jest Margherita (Margherita Buy). Reżyserka zmagająca się z produkcją swojego kolejnego filmu, chorobą matki, dojrzewaniem córki oraz własnymi problemami osobistymi. Każdego dnia Margherita musi konfrontować się nie tylko z materią otaczającego ją świata, ale także ze swoimi, narastającymi nieraz mocno, emocjami. „Moja matka” w sensie konstrukcji to obraz świata, którego doświadczamy na co dzień. W zależności od tego, gdzie przebywamy i z kim bierzemy udział w innej historii. Dynamika życia często nie pozwala na jasny podział zdarzeń przetaczających się przez życie. Dlatego też często musimy na raz opłakiwać czyjeś odejście i jednocześnie aktywnie brać udział w pracy zawodowej lub w życiu społecznym. Taka też jest codzienność Margherity, która jeździ do szpitala, zrywa z partnerem, troszczy się o córkę na wakacjach, a ponadto reżyseruje swój nowy film. Główną rolę w tej sztuce gra Amerykanin włoskiego pochodzenia Barry Huggins (John Turturro). Aktor z Hollywood, który nieraz zaskakuje impertynencją, a czasem rozbawia wyluzowaniem. Margherita mierzy się zatem ze wszystkim jednocześnie: cierpieniem najbliższej osoby, własnymi niedoskonałościami oraz humorami gwiazdy z Ameryki.
„Moja matka” to w pewien sposób bardzo osobisty film. Być może to właśnie rodzaj narracji sprawia, że bardziej czujemy, że jest to styl życia, które obserwujemy, a nie sztucznie wymyślona historia z początkiem i końcem. Oczywiście reżyser również trzyma się reguł gry i pewne wydarzenia kolejno stać się muszą. Niemniej jednak ta swoboda opowiadania jest bardzo przychylna widzowi i wpływa na swojego rodzaju naturalność całej opowieści. Przyznam szczerze jednak, że mimo tej jak i wielu innych zalet mnie ten film emocjonalnie nie porwał. Chociaż od strony formalnej jest bardzo wyrównany i trudno zarzucić mu jakieś mielizny. Ma nawet kilka bardzo fajnych „smaczków”. Być może zatem nie jestem idealnym odbiorcą tej stylistyki. Główną bohaterką jest Margherita, ale po seansie sama miałam do tego wątpliwości. Ponieważ w pewnym sensie wszyscy bohaterzy są tu tak samo ważni: szczególnie matka i brat Giovanni, Barry, znacznie mniej córka i były partner. Mimo tego, że przeżywamy z Margheritą wzloty i upadki, napięcia i chwile relaksu trudno mi powiedzieć jaka jest ona naprawdę. Czy zarzucane jej np. negatywne cechy charakteru rzeczywiście są takie, czy to tylko żale niedoszłego narzeczonego? Dlatego też dla mnie być może jest to bardziej opowieść o tym jakie bywa życie jak i inni sobie z nim radzą. „Moja matka” to powolna i zasadniczo skromna realizacyjnie opowieść. Widzowie szukający ucieczki od natłoku informacji odnajdą go prawdopodobnie, a dla mnie podsumowaniem filmu będzie myśl o tym, że życie to różnorodna powieść, którą sami współtworzymy.
Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)
Nino Moretti „Moja matka”, DVD, Gutek film 2016
Komentarze