DVD „Samoloty 2” – recenzja

Recenzja DVD „Samoloty 2”.
Po kasowym sukcesie pierwszej części filmu, Disney postanowił pokazać światu dalsze przygody Dustiego.

Zacznijmy od tego, że zmienia się jedna z głównych osób odpowiedzialnych za produkcję, a mianowicie - reżyser. W pierwszej części trzymającym filmową batutę był Klay Hall znany m.in. z serialu Simpsonowie, drugą reżyserował już Roberts Gannaway. I o ile pierwsza część dość mocno fabułą przypominała, kultowe już biorąc pod uwagę znajomość wśród najmłodszej widowni, „Auta” - zresztą jak na spin-off przystało - o tyle druga część nie powiela schematu filmu „Auta 2”. To już moim zdaniem ogromny plus, bo choć animacja wielce urokliwa - nie wzbudziłaby tyle emocji bez ciekawej historii. Może więc teraz kilka słów o samych przygodach małego rolniczego samolotu.

Na „dzień dobry” otrzymujemy dość niesympatyczne lądowanie, otóż Dusty po awarii silnika, przez którą spowodował pożar, musi zrezygnować z podniebnych wyścigów. Okazuje się, że usterka przekładni, choć wydaje się niegroźna, jest niemożliwa do zreperowania. Wadliwy podzespół już dawno wycofano z produkcji. I tak... W tym momencie mały widz, który wiernie kibicował skrzydlatemu przyjacielowi przed telewizorem spojrzy na was lekko przerażonym wzrokiem - pytającym „jak to?”. Spokojnie... Okazuje się, że otwierające się przed naszym bohaterem nowe pasy startowe są dużo ciekawsze. Mały samolot trafia do Bazy Pożarniczej Turbocz, oczywiście robi to by zdobyć certyfikat potrzebny do ponownego otwarcia lotniska w Wólce. Tam też pojawia się jego nowy mentor Śmigły, którego cenne rady nie raz pomogą bohaterowi - warto dodać, że dubbingiem tej postaci zajął się Andrzej Grabowski. Na zakończenie szykuje nam się gaszenie naprawdę ogromnego pożaru, który staje się animacyjnym zwieńczeniem całości.

Film spokojnie nadaje się zarówno dla młodszych jak i starszych widzów. Oczywiście jest to ukłon skrzydeł w stronę męskiej publiczności, ale możecie wierzyć, że Lidka Kapała zwana również Zalewajką, to najsympatyczniejsza samolotowa postać jaką można zobaczyć w całym filmie. Zadymiarze nie tylko bawią, ale również uczą! Przede wszystkim nowego członka ekipy, tego jakie jest prawdziwe znaczenia słowa bohater. O ile pierwsza część niosła ze sobą „jakieś” przesłanie, o tyle druga uczy dzieciaki czym jest prawdziwe poświęcenie i odwaga. Już sam tytuł, który miał brzmieć: „Na ratunek” mówi nam co się świeci. Wielki ukłon w stronę codziennych bohaterów - strażaków. Jest to też ukłon w stronę chłopięcych marzeń, bo któryż chłopiec nie chciał kiedyś zostać policjantem lub właśnie... strażakiem?

Niektórych tylko rozbawi, dla innych będzie wzruszający, być może dla kogoś okaże się „średni”. Biorąc pod uwagę formę DVD, warto pamiętać o 90 minutach dobrej zabawy, ale też kolejnych godzinach poświęconych na opowiadania milusińskich o przygodach wesołych samolotów. Dodatkowo na płycie umieszczono krótkometrażowy film „Gumnochron: Podniebny as”. Warty do obejrzenia i uzupełnienia kolekcji nawet jeśli dzieci lub wnuki miałyby być tylko pretekstem.

„Samoloty 2” startując z pułapu na jaki wzniosła się pierwsza część stanowczo wzleciały dużo wyżej porywając młodszych (ale również starszych widzów) w niesamowity świat strażackich przygód.

Joanna Małysiak
(joanna.malysiak@dlalejdis.pl)

„Samoloty 2”, polska premiera na DVD: 2014.12.02.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat