DVD „Smak Curry” – recenzja

Recenzja DVD „Smak Curry”.
Bollywood kojarzymy z tańcem, śpiewem, radością, kłótniami, walką… ze wszystkimi możliwymi emocjami, które mogą nami targać. Tutaj było inaczej. Jedyne, co czuć, to tęsknota.

Bohaterowie „Smak Curry” to Saajan i Ila, mieszkańcy Mumbaju. On pracuje jako księgowy, jest jednym z lepszych w swoim fachu, życie spędza w biurze lub swoim mieszkaniu, nie robi praktycznie nic ciekawego, po prostu istnieje. Z dnia na dzień przestaje dostrzegać w życiu sens, ponieważ z dnia na dzień jest mu coraz bliżej do emerytury. Od szefa otrzymuje polecenie o szkoleniu nowego pracownika na swoje miejsce, ale jest to dla niego na tyle przykre, że zbywa chłopaka jak tylko potrafi, byleby jak najpóźniej oddać mu swoje miejsce w firmie. Ona jest żoną, ale żoną niedocenianą. Mąż w domu mija ją bez słowa, tak jakby ich miłość dawno wygasła. Ila nie widzi innego sensu w życiu poza gotowaniem, dzięki któremu wyraża siebie i ma możliwość przedstawienia komuś swoich prawdziwych emocji, ponieważ w Indiach mówienie o nich jest nadal tematem tabu. Jedynym łącznikiem z mężem jest dla Ily gotowanie mu obiadu, po który codziennie przyjeżdża kurier, zawożący potrawę do biura jej męża. Pewnego dnia przypadkowo menażki ulegają zamianie i posiłek wysyłany mężowi przez bohaterkę trafia do Saajana, a mąż Ili otrzymuje danie z firmy cateringowej, które zwykł jadać główny bohater. Saajan jest zaskoczony nagłą zmianą na lepsze jakości i doprawienia obiadu, natomiast mąż Ili nie zauważa różnicy, ponieważ tak naprawdę jest mu wszystko jedno, co i jak żona ugotuje. Ila dowiaduje się o pomyłce kuriera podczas rozmowy z mężem, który zapytany o jakość przesyłki opowiada o kalafiorach, których danego dnia kobieta nie przygotowywała. Bohaterka następnego dnia przesyła w menażce ukryty liścik, na który Saajan odpowiada i tak nawiązuje się między nimi kontakt.

Nie przekonuje mnie fakt, iż skoro kurier pomylił się raz od dawna, to nagle zaczął mylić adresy codziennie i przesyłać dania Ili Saajanowi i odwrotnie. Kolejnym niedociągnięciem są treści liścików, krótkie, zwięzłe i bez większego kontekstu. Widzowie czują emocje bohaterów, ponieważ obserwują ich w ich domach, natomiast sami bohaterowie nie znają się i, jak wynika z pisanych przez nich treści, nie mieli za bardzo jak poznać się bliżej. Jedyne, co ich łączy, to emocje – Ila chowa całą sytuację w tajemnicy przed mężem, Saajan je pyszne jedzenie, za które płaci firmie kurierskiej, choć wie, że przygotowuje je kobieta w swoim domowym zaciszu.

„Smak Curry” spodobał mi się niesamowicie, ponieważ uwielbiam Indie, ale dla osób niezakochanych w tym kraju może on wydawać się trochę nudny i niezrozumiały. Nie przedstawia Indii jako takich, ukazuje je jedynie w ujęciu kontekstów, nie pokazuje hollywoodzkiej radości, ponieważ jest raczej dramatem dwojga nieszczęśliwych ludzi. Mimo wszystko jest to film godny polecenia dla koneserów dobrego kina, którym przyjemność sprawia czytanie między wierszami.

Joanna Swojak
(joanna.swojak@dlalejdis.pl)

Ritesh Batra, Smak Curry”, Gutek Film, 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat