Dosyć ciekawe było dla mnie obejrzenie tego filmu. W wielu miejscach „Toni Erdmann” był reklamowany jako komedia. I faktycznie nią jest. Jednak trafniejszą nazwą dla gatunku tego filmu jako gorzką komedię lub komedię z dojrzałą refleksją na temat współczesnego świata. Nie tylko z punktu widzenia relacji ojca i córki ale także korporacji, które absolutnie wpływają i zmieniają nasz świat.
„Toni Erdmann” to tytuł, a zarazem imię i nazwisko pseudonimu, które przybiera emertowany nauczyciel muzyki krótko po tym, jak przybywa do Bukaresztu, by odwiedzić swoją córkę Ines. Kobieta pracuje w korporacji i zajmuje dosyć wysokie stanowisko w zdominowanym przez mężczyzn świecie. Z ojcem relacje ma pozornie poprawne, można by powiedzieć - zdawkowe. Dla niego impulsem do odwiedzin jest chyba śmierć ukochanego i leciwego psa. Ona, będąc właśnie w toku zdobywania ważnego kontraktu dla swojej konsultingowej firmy, nie ma czasu ani ochoty wdawać się w odbudowywanie więzi. Po krótkiej wizycie i kilku kłótniach odwozi ojca na lotnisko.
Jakiś czas później będąc na towarzyskim spotkaniu w luksusowej restauracji, kobieta poznaje Toniego Erdmana. A właściwie to on przedstawia się jej i koleżankom. Jest biznesmenem z zagranicy, człowiekiem dobrze usytuowanym w high society międzynarodowego towarzystwa w Bukareszcie. Ines jest totalnie zaskoczona, ale podejmuje grę i zapoznaje się z Tonim. Spędza część wieczoru w jego towarzystwie. Jej koleżanki są nim oczarowane, ona trochę mniej. Ta swoista zabawa będzie trwała jeszcze jakiś czas. Toni nieraz podejmie próbę złamania skorupy swojej córki. Sam też się przy tym dobrze ubawi, ale i poczuje smutek.
Dawno nie widziałam tak dobrze zrobionego filmu. Scenariusz wiedzie nas ku kolejnym zdarzeniom, nieraz naprawdę całkowicie zaskakującym. Niektóre sceny zaczynają się komicznie i kończą dramatycznie. Inne wręcz odwrotnie. To, co jest dla mnie szczególnie interesujące, to rzadka umiejętność opowiedzenia o kilku tematach w jednym filmie. Mamy tu więc relacje ojciec – córka i to one faktycznie są głównym motywem. Poza tym nie mniej ważna jak dla mnie jest osobna historia o Ines: jej relacjach ze światem i z mężczyznami. Nie tylko prywatnie, ale także jako kobiety chcącej zdobyć szczyty w wielkiej (męskiej) strukturze korporacyjnej. I wreszcie sama korporacja bezdusznie zmieniająca lokalny świat, w element zindustralizowanej całości. Czy da się to pominąć? Może i nie, ale z całą pewnością bardziej rozwinięte kraje odczuwają już chyba pewną tęsknotę za tym, co było prostsze.
Film to bardzo dobre aktorstwo, świetne dialogi, skecze sytuacyjne ale także ciekawe refleksje o współczesnym świecie. „Toni Erdmann” to film, który bywa zabawny, a zarazem smutny; nostalgiczny, ale i pobudzający. Polecam!
Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)
„Toni Erdmann” płyta DVD Gutek Film 2017
Komentarze