„Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” – recenzja

Recenzja filmu „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”.
Głośno zapowiadana ekranizacja kolejnych przygód czarodzieja wywołała wiele spekulacji i kontrowersji. Na szczęście fantastyczne zwierzęta obroniły się same i pokazały, że produkcję stać na dużo więcej.

Długo wyczekiwany film twórców Harrego Pottera trafił na duże ekrany i podbił serca nie tylko miłośników młodego czarodzieja, ale również tych, którzy do produkcji odnosili się z pewnym dystansem. Pomimo początkowych obaw, film wpasował się w gusta odbiorców, bawiąc, ucząc i budząc pewną tęsknotę szczególnie wśród fanów magicznego świata J.K. Rowling. To właśnie oni najbardziej ucieszyli się na wieść o tym, że to pierwszy, ale z pewnością nie ostatni film nowej serii.

Zanim Harry Potter przeczytał książkę Newta Scamandera, pisarz przybył do Nowego Jorku z jedną walizką pełną fantastycznych stworzeń. W mieście panują trochę inne zasady niż w Hogwarcie, mugole nie wiedzą o istnieniu czarodziei, a jakikolwiek kontakt z nimi jest zakazany. Magiczne istoty również są tępione przez czarowników, ponieważ ci nie posiadają o nich żadnej wiedzy. Newt ma zamiar to zmienić, zgłębiając wiedzę o zwierzętach, opiekując się nimi i broniąc przed atakami ludzi. Niestety pech sprawia, że kilka zwierząt ucieka z walizki, wystawiając cierpliwość nowojorskiego stowarzyszenia czarownic i czarowników na próbę. Newt wraz z dwiema nowo poznanymi czarownicami i mugolem musi jak najszybciej złapać zwierzęta, by uchronić je przed śmiercią.

Największym plusem filmu są dwie główne role, w których obsadzono Eddiego Redmayne`a i Dana Foglera. Newt jest niezwykle dobroduszny i oddany zwierzętom, przez co od razu zyskuje sympatię widzów. Jacob natomiast bawi swoim zachowaniem. Razem tworzą doskonały duet, który po prostu dobrze się ogląda. Wdzięk, czar i urok głównych bohaterów zestawiony jest z mroczną charakteryzacją postaci drugoplanowych, które jednak mają bardzo duży wpływ na fabułę. Na uwagę zasługuje rola Ezry Millera, który niejednokrotnie zaskakuje i sprawia, że człowieka przechodzą dreszcze. Kolor kadrów przeplata się z mrokiem starych nowojorskich uliczek z początku XX wieku, co dostarcza wspaniałych wrażeń.

Niesamowite jednak są efekty i praca grafików komputerowych, którzy wiele włożyli w stworzenie fantastycznych zwierząt. Niektóre bardzo urocze, inne znów przerażające. Łączy ich jedno – są przepiękne i niezwykle intrygujące. Film pokazuje, że najgorszą bestią tak naprawdę jest sam człowiek, a zwierzę kieruje się jedynie instynktem, gdy wyczuje zagrożenie. „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” okazuje się filmem, w którym dobro zwierząt gra główną rolę. I właśnie dlatego jest tak niesamowicie pozytywny, prawdziwy i pouczający.

To wszystko sprawia, że nowa seria o przygodach zupełnie innego czarodzieja, jest równie dobra, jak pierwsza. Mogłoby się wydawać, że nic nie dorówna osławionemu już Harremu Potterowi. I rzeczywiście „Fantastyczne zwierzęta” nie mogą się równać z kunsztem pierwszych filmów o czarodziejach, ale nie zmienia to faktu, że całość ogląda się z ogromną przyjemnością, a kino nie jest przeznaczone jedynie dla najmłodszych widzów. Myślę, że film nie rozczarował miłośników tego gatunku, którzy z pewnością czekają na kolejną dawkę magii. Nam nie pozostaje nic innego, jak również wyczekiwać kolejnego filmu ze świata czarodziejów. Oby producenci nie pozwolili nam długo czekać.

Katarzyna Łochowska
(katarzyna.lochowska@dlalejdis.pl)



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat