traktowanym jako ciekawostka lub pośmiewisko. Ale czy na pewno w czasach, w których feministki są bardziej uciskane, niż pozostałe kobiety, stały się one niepotrzebne?
W każdej kulturze feministka jest inaczej odbierana feministka. Z szacunkiem przysłuchujemy się wypowiedziom kobiet z Bliskiego Wschodu, które walczą o prawo do nauki lub pracy dla obywatelek ich krajów. Jednocześnie jednak śmieszą nas oglądane w telewizji feministki z Zachodu, które wrzeszczą do megafonu, że nie pozwolą, aby mężczyzna przepuszczał je w drzwiach lub płacił za nie w restauracji. Każda skrajność jest zła. Niestety, przez przesadne wykłócanie się o równość, feministki tracą szacunek w oczach nie tylko mężczyzn, ale i kobiet.
Podobnie, jak sposób ich manifestowania lub tworzenia happeningów wzbudza wiele kontrowersji, tak niekiedy i ich wygląd. Podczas spotkań europejskich lub amerykańskich feministek, rzucają się w oczy ich ufarbowane na jaskrawo krótkie włosy, wytarte dżinsy i rozciągnięte swetry. Barbara, 30-letnia feministka z Katowic tłumaczy: Część z nas faktycznie swoje racje demonstruje dodatkowo wyglądem. Ma to oznaczać, że nie jesteśmy słodkimi idiotkami, którym w głowie tylko solarium i tipsy. Mamy wyższe cele, dlatego nie będziemy zabiegać o względy mężczyzn upiększając się, skoro oni tylko to wykorzystują. Panienka, która całe życie dba o wygląd, aby znaleźć faceta zdziwi się, gdy on ją porzuci dla innej, ładniejszej. Dlatego zamiast obsesyjnie dbać o fryzurę, makijaż i ciuchy, kobiety powinny się rozwijać, stawiając na pierwszym miejscu siebie, a nie faceta!
Mężczyźni zapytani o ich wyobrażenie na temat feministek, niestety, wymieniają przede wszystkim ich daleki od seksownego wygląd, przesadne szukanie dziury w całym i brak kobiecości. Słynna amerykańska pisarka Phyllis Schlafly, zapytana o feminizm, stwierdziła nawet, że „feministka nie jest synonimem kobiecości, jest jej antonimem”. Są to krzywdzące określenia, które opierają się na stereotypach. Większość z działaczek, tak jak i inne kobiety mają męża, dzieci i robią wszystko, aby być atrakcyjnymi i seksownymi kobietami. Poza tym mają wiele wyznaczonych celów i ambitnych planów na przyszłość. Nie zapominają o innych, którym w życiu nie poszczęściło się tak jak im. Mają tu na myśli przede wszystkim kobiety bite, żyjące w toksycznych związkach, które mężowie pozbawili możliwości decydowania o własnym losie i które straciły wiarę w siebie i własną wartość. Robią wiele również, aby bronić kobiet, które żyją w krajach, gdzie dozwolona jest przemoc wobec nich i zaniedbywanie ich praw.
Prawa i wartości o które walczą feministki zmieniały się na przełomie lat, jednak ciężko stwierdzić, by uległy przedawnieniu. Cały czas jest wiele do zrobienia, aby polepszyć życie i status kobiety w społeczeństwie. Jednak dodatkowe utrudnienia powoduje krzywdzący stereotyp feministki. Utożsamiana z męskimi cechami charakteru traci swoją kobiecość i powagę w oczach innych. Niejednokrotnie niszczą go same działaczki, które popadając w skrajność, zapominają o faktycznych zasadach, o które walczą i stają się wrzeszczącymi i wiecznie niezadowolonymi aktywistkami, zamiast dumnymi, ambitnymi i znającymi swoją wartość kobietami.
Joanna Tomczyk
(joanna.tomczyk@dlalejdis.pl)
Komentarze