Feminizm wciąż żywy

Feminizm - równouprawnienie kobiet.
Ciągłe podkreślanie, jakoby to kobiety były słabszą płcią, jest blokowaniem walki o równość.

W telewizji słyszymy głośne manifestacje dotyczące walki o uprawnienia, równość i swobodę. Dochodzi do tego, że walcząc o swoje poglądy, można innych obrzucać jajami lub oblewać farbą. Wolność i prawa idą ze sobą teraz w parze. Dlaczego zatem jedne prawa są bardziej nagłaśniane, a inne nie? Jeżeli już są podnoszone do rangi informacji dnia, to jedynie poprzez wypadkową zdarzeń, jaka temu towarzyszyła. Nie podkreśla się na co dzień w wiadomościach problemów prawnych wobec traktowania kobiet islamu. Nie ma zainteresowania powszechnym handlem kobietami. Ingeruje się w cielesność i wolę kobiet, zakazując im aborcji. Selekcja wiadomości nie sprzyja walce o to, co człowiek ma najważniejszego - wolność. Czy ma być ona podkreślana wyłącznie w chwilach zagrożenia?

Kiedy znajdzie się luka w wiadomościach pomiędzy nową aferą rządową a wzrastającym zadłużeniem gospodarki, wtedy może znajdzie się dla niej miejsce. Wolność i prawa powinny być podkreślane każdego dnia. Tak samo równouprawnienie ogółu ludzkości, jak i indywidualnych jednostek. Mężczyzn i kobiet. W szczególności kobiet, ponieważ ich prawa są częściej łamane. Ciągłe podkreślanie, jakoby to kobiety były słabszą płcią, jest blokowaniem walki o równość. Nie prowokuję w tym miejscu do manifestu, tylko do chwili refleksji.

Zastanawiające jest to, dlaczego o prawa od wieków toczy się taka nierówna walka. Mówi się, że silniejszy wygrywa. A co z tymi co nie mieli prawa dojść do głosu? Którym zabrakło paru chwil życia, aby zawalczyć o siebie samych? Generalizuję w tym miejscu, ale wystarczy sięgnąć po pierwszy z brzegu przykład walki, która trwa i nadal pomimo upływu lat jest nierówna. Feministki manifestują swoje poglądy od XIX wieku. Owszem, od tamtego czasu zmieniło się wiele w życiu kobiet. Czy nie było jednak tak, że większość, powstała dzięki zbiorowi przypadków. Konflikty polityczne, wojny światowe przyczyniły się do tego, że brakowało rąk do pracy. Ktoś musiał przejąć inicjatywę. Ograniczane przez lata kobiety zyskały chwilową władzę. Kto wie, jak potoczyłyby się losy, gdyby wtedy dostały większą swobodę, kto wie jak dzisiaj wyglądałby skład Parlamentu Europejskiego, czy nawet poszczególnych państwowych rządów, gdyby wtedy po wojnie mężczyźni zaakceptowaliby fakt, że bez kobiet przebieg losów państw byłby inny. Od tamtego czasu ruchy feministyczne powstają, walczą, manifestują swoje racje i poglądy. Jak długo jednak trzeba będzie czekać na wielką rewoltę, w której informacją dnia będą prawa i wolność człowieka?

Agata Iżykowska
(agata.izykowska@dlalejdis.pl)

Fot. sxc.hu



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat