Bohaterka serialu traci dawny wygląd, majątek, zaufanie do partnera i najbliższą przyjaciółkę. Mogłoby się wydawać, że jej życie straci w tym momencie sens, ale kolejne odcinki pokażą, że wcale tak się nie stanie. Okazuje się, że nawet smutne i tragiczne wydarzenia mogą nas zmotywować do dobrego!
Główna bohaterka serialu „Powrót do Edenu”, Stephani Harper, ma w życiu wszystko, czego można sobie zamarzyć. Jest bogata, mieszka z mężem w pięknej posiadłości, ma przyjaciółkę od serca, Jilly Stewart. Jak się okazuje, traci to w jednej chwili. Jej niewierny i chciwy mąż zakochuje się w… Jilly! Rzuca żonę krokodylom na pożarcie, zajmuje się jej pokaźnym majątkiem i swoją nową kochanką.
Wiele osób pomyśli z pewnością, że dla głównej bohaterki to koniec wszystkiego co dobre, ale tak się wcale nie dzieje! Chirurg plastyczny Dan Marschall doprowadza do tego, że kobieta wygląda dużo lepiej niż przed atakiem krokodyli. Kobiecie udaje się przybrać nowe nazwisko, odnieść sukces w świecie mody, a nawet powrócić do swej ukochanej rezydencji, tytułowego Edenu.
W życiu, niczym serialu, to co pozornie może wydawać się jedynie tragiczne, stresogenne i niepotrzebne, z biegiem czasu nabiera dla nas sensu i daje szansę na nowe, czasem dużo lepsze życie!
„Potwierdzają to liczne badania psychologiczne - okazuje się, że kluczowe jest znalezienie (albo nadanie) sensu temu, co się stało. Ludzie, którzy potrafią znaleźć pozytywny sens tragedii, czy to w wymiarze religijnym, filozoficznym, czy egzystencjalnym, zdecydowanie lepiej przystosowują się do nowej rzeczywistości i łatwiej im poradzić sobie z traumą.” – mówi nam psycholog i psychoterapeuta Marek Jaros.
Tak jest choćby w przypadku rozwodu. Według skali stresu, którą ustalili psychiatrzy Holmes i Rahe, rozwód znajduje się na drugim miejscu najbardziej stresujących życiowych wydarzeń (zaraz po śmierci współmałżonka). Jak się okazuje, gdy miną już pierwsze emocje, życie po rozwodzie może być dużo lepsze od tego w nieudanym związku. Świadczyć mogą o tym choćby wypowiedzi internautek. Użytkowniczka o nicku Wiola napisała na portalu www.kobieta.wp.pl:
„Z facetem, który całe życie kłamał, pił i robił dobrą minę do danej sytuacji, nie da się żyć. Gdy wyjeżdżał stawałam się spokojniejsza i pełna sił do działania. To on zabierał mi całą energię, dusiłam się przy nim, a teraz odżyłam i to jest wspaniałe. Po co rozpaczać, czy na siłę zatrzymywać – jestem niezależna, wolna i non stop uśmiechnięta. Trzymam kciuki za wszystkie kobiety – musicie być silne i nie pokazać słabości!”
Innym niezwykle stresującym wydarzeniem w życiu jest oczywiście utrata pracy. Na skali stresu zajmuje ona ósme miejsce. To ciężka do zniesienia sytuacja, powodująca pogorszenie warunków życiowych i chwilową zmianę całego planu dnia. Jeśli bezrobocie trwa długo, może nawet doprowadzić do depresji i nerwicy. Co zrobić, by utratę pracy zamienić w sukces? Można na przykład założyć własną działalność, wykorzystać chwilową przerwę w zatrudnieniu na dokształcanie, znaleźć dorywcze zajęcie, jeśli nie ma na razie szans na etat. Można jak najpełniej wykorzystać czas wolny, który zyskało się wraz z chwilowym bezrobociem. Być może nie zawsze konfrontacja z własnymi myślami będzie wtedy przyjemna, ale zawsze będzie niezwykle cenna. Bardzo trafnie ujął to Andrzej Główczyk w artykule dla magazynu „Vice”:
„ (bezrobocie) to też doskonały czas, by zmierzyć się z całą paletą strachów, przejechać palcami po wszystkich strunach czarnych myśli, wydobyć z siebie czysty akord bezsilności, nieczęsto ma się okazję, by aż tak poznać siebie.”
A wszystko to po to, by mieć więcej wiedzy o swoich słabych i mocnych stronach, gdy już przyjdzie upragnione nowe zajęcie!
Są w życiu sytuacje tak skrajne, że wydaje się, że nie da się już po nich pozbierać i trudno doszukiwać się w nich sensu. Takim tragicznym wydarzeniem jest z pewnością śmierć ukochanego dziecka. Są jednak osoby na tyle silne, że z biegiem czasu potrafią nie tylko pogodzić się z losem, ale nawet pomagać innym! Tak jest w przypadku polskiej piosenkarki Eleni, której córka została zamordowana w wieku 17 lat przez swojego zaborczego chłopaka. W jednym z wywiadów Eleni opowiedziała, co wypełniło jej życie, po tak wielkiej starcie:
„Spotykam się z osobami starszymi, z dziećmi niepełnosprawnymi. Ludzie bardzo boją się osób niepełnosprawnych, to znaczy nie wiedzą jak się wobec nich zachować, traktują ich zupełnie inaczej, a są to osoby naprawdę wspaniałe, kochane, bardzo otwarte. (…)Wybaczenie daje spokój. Czuje się wewnętrznie bardzo spokojna, mam wewnątrz taką harmonię i pokój, który przekazuję dalej ludziom, przekazuję swojemu otoczeniu, przekazuję swoim najbliższym. Naprawdę łatwiej jest żyć. Nie ma się co łudzić, niczego już nie cofniemy.”
Marek Jaros podkreśla, że to, jak poradzimy sobie z traumatycznym i ciężkim doświadczeniem, w znacznym stopniu zależy od nas samych:
„Zależy to od tego, jaki sposób poradzenia sobie z traumą podejmie osoba jej doświadczająca. Przede wszystkim ważny jest pierwszy moment, w którym w obliczu traumy musi ona sobie poradzić z niezwykle silnymi negatywnymi emocjami - przerażeniem, rozpaczą, smutkiem, gniewem... W tym momencie bardzo dużo zależy od swego rodzaju odporności emocjonalnej, ale też w bardzo dużym stopniu od wsparcia innych osób - szczególnie bliskich.”
Ważne jest także to, jakie sami będziemy mieli nastawienie. Pojawia się ono w kolejnym etapie radzenia sobie z traumą:
„Drugi moment związany jest ze strategią, jaką (zwykle nieświadomie) przyjmujemy, by poradzić sobie z faktem nagłej i nieoczekiwanej katastrofy i zmiany. Starożytna mądrość mówi, że źródłem cierpienia nie jest rzeczywistość, tylko to, co o niej myślimy. A to oznacza, że w obliczu nawet największej wyobrażalnej tragedii ostatni ruch należy do nas - to, jakie znaczenie jej nadamy.” – podkreśla psycholog
Jak widać, na wiele wydarzeń w życiu nie mamy wpływu, ale możemy próbować zmienić swoje nastawienie. Im ono lepsze, tym łatwiej znieść próby, na które wystawia nas los!
Fot. CBS Drama
IP
Komentarze