Słowa „gejsza” używa się na określenie kobiet, które zabawiają mężczyzn w dzielnicach hanamachi. Skojarzenia, zarówno w wyobraźni mężczyzny, jak i kobiety, to dwie wizje: pierwsza jako prostytutka, erotyczne ucieleśnienie zmysłowości i marzeń, a druga to najczęściej uległa i potulna, najlepiej bezgranicznie oddana kobieta. A co tak naprawdę oznacza słowo „gejsza”? Określenie to wywodzi się z połączenia dwóch japońskich słów: „gei” i „sha”. To drugie słowo jest sufiksem, który ma wskazywać wykonawcę lub osobę. Z kolei „gei” ma dość szerokie znaczenie, wśród nich znajduje się m.in. sztuka, rzemiosło i umiejętność. Zatem połączenie tych dwóch słów oznacza nic innego, jak człowieka sztuki. Trzeba przyznać, że określenie to brzmi naprawdę dumnie i wzniośle.
Usłane różami czy trudne?
Niestety musimy pamiętać, że to, co dla jednych jest piękną kulturą i wzbudza zachwyt, dla innych może być cierpieniem. Bycie gejszą wcale nie jest proste, a droga kandydatki na nią jest niezwykle wymagająca. Dzieli się na wiele etapów, a jednym z pierwszych jest shikomi. W tym czasie od kandydatki wymaga się m.in. dbania o schludny wygląd, ale i czyszczenia podłóg. Ponadto musi ona podjąć naukę tańca, gry na flecie, bębenku lub innym instrumencie. I oczywiście najważniejsza rzecz: kandydatka musi mieszkać w tradycyjnym środowisku tatami i nosić słynne, tradycyjne stroje. W życiu tych dziewczynek nie ma czasu na beztroską zabawę. Nie mają one czasu wolnego, bo ich przygotowanie do niezwykłej funkcji wypełnia cały dzień. Czas ten to również jedyny w swoim rodzaju psychologiczny test. Dziewczyny muszą całkowicie zerwać kontakty z rodziną i praktycznie zacząć życie na nowo w hanamachi, gdzie mieszkają w okiya, czyli domu gejsz. W dzisiejszych czasach większość kobiet wybiera bycie gejszą z własnej i nieprzymuszonej woli, ale kiedyś, zdarzały się sytuacje, że to sami rodzice, zmuszeni przez trudną sytuację życiową, sprzedawali swoje córki do okiya. W takiej sytuacji zupełnie zrozumiały wydaje się fakt, iż te młode dziewczyny bardzo tęskniły za swoją rodziną, a dom przyszłych gejsz stawał się jej namiastką.
Dziewictwo na sprzedaż
Mizuage, czyli inicjacja seksualna początkującej gejszy, jest idealnym towarem na sprzedaż. Odpowiedniego kandydata wybiera opiekunka gejszy. Musi to być wysoko postawiony i przede wszystkim bogaty mężczyzna. Co prawda mizuage zostało prawnie zakazane, ale proceder ten jest nadal uprawiany. W kulturze japońskiej kobiety są całkowicie poddane mężczyznom. Od kobiet wręcz żąda się poddaństwa, posłuszeństwa, a także uznania męskiego autorytetu. Wszak to on zapewnia rodzinie utrzymanie i może sam decydować jak spędzić własny czas i na co przeznaczyć pieniądze. Towarzystwo gejszy jest bowiem odpłatne i naliczane według standardowej stawki. Zatem ciężko oprzeć się wrażeniu, że środowisko to jest nie tylko związane ze sztuką, ale i pieniędzmi, które na całym procederze zarabiają, wyżej usytuowani w społecznej hierarchii, Japończycy.
Tylko kobiety?
Pewnie niewielu z nas wie, że gejsze to nie tylko kobiety! Tak, tak, gejszami mogą być również panowie! Co prawda nie pracują oni na takiej samej zasadzie jak kobiety, są raczej zawodowymi błaznami i żartownisiami. Ciekawostką jednak jest to, że kiedyś, pod koniec XVIII wieku, istniało o wiele więcej mężczyzn-gejsz niż kobiet. Jednak z czasem te proporcje się zmieniły i dziś są one odwrotne. Jak widzimy japońska kultura jest niezwykle otwarta i zupełnie odmienna od europejskiej.
Bycie gejszą to niezwykły sposób na życie. Dla młodych dziewcząt stanie się nią jest szansą na lepszy los i bez wątpienia czymś zupełnie wyjątkowym. Określając je mianem prostytutek warto mieć na uwadze odmienną od naszej kulturę, w której występują. Japoński świat rządzi się zupełnie innymi prawami, których często my nie jesteśmy w stanie zrozumieć, a tym bardziej zaakceptować. Warto również pamiętać, że aby stać się gejszą trzeba wiele wycierpieć. Częste poniżanie, hartowanie ciała i ducha na mrozie, sprzedawanie dziewictwa to codzienność kandydatek do tego miana.
Joanna Ulanowicz
(joanna.ulanowicz@dlelejdis.pl)
Fot. pixabay.com
Komentarze