Historia przedstawia życie górników w trakcie kryzysu ekonomicznego. Wszystko zaczyna się w momencie, gdy we francuskiej miejscowości Montsou pojawia się bezrobotny maszynista – Stefan Lantier. Mężczyzna poznaje trudną sytuację górników. Rodzi się w nim niezadowolenie i sprzeciw. Namawia swoich kolegów do buntu.
Powieść uważana jest za klasykę naturalizmu w literaturze i dlatego już dawno chciałam po nią sięgnąć. Obawiałam się jednak, że mnie nie wciągnie. Historia nie porusza tematów mnie interesujących. Nie widziałam więc sensu, by się męczyć. Gdy zobaczyłam, że historia ukazała się w formie komiksu, nie zawahałam się. Po przeczytaniu tej adaptacji wiem już, że miałam rację. Powieść ważna, ale nie dla każdego. Nie dla mnie.
Cieszę się, że dzięki tej krótszej formie mogłam poznać tę historię. Wiem, że nie sięgnę po oryginał, a zdarza się, że jest na odwrót. Po lekturze powieści graficznej „Zabić drozda” wzrósł mi apetyt na więcej. W przypadku „Germinalu” nie wiem, co nie zagrało. Czy jest to kwestia samej historii, czy tej konkretnej adaptacji? Trudno stwierdzić. Momentami się nudziłam. Przyznam, że grafika też mnie nie zachwyciła, ale nie uważam, aby była zła. Jest bardzo klasyczna, jeśli chodzi o komiksy dla dorosłych.
Zdaję sobie sprawę, że przedstawienie tak głębokiej powieści w formie komiksu nie jest łatwe. Nie da się pokazać wszystkich istotnych elementów w niespełna stu stronach. Bohaterowie byli mi obcy, trudno było mi darzyć ich uczuciami i przeżywać historię wraz z nimi. To chyba jest duży problem.
Cieszę się, że miałam okazję zapoznać się z tą historią. Umiem już sobie wyobrazić, o czym jest powieść Zoli. Chętnie sięgam po komiksy, które są adaptacjami znanych powieści: zarówno tych, które znam, lubię, by przypomnieć sobie ich fabułę, jak i tych, których nigdy nie czytałam, by dowiedzieć się, czy mogą mnie zainteresować w przyszłości. Na pewno będę dalej śledzić serię „Adaptacje literatury” Wydawnictwa Egmont.
Emilia Ogrodzińska
Philippe Chanoinat, Jean-Michel Arroyo, „Germinal”, Wydawnictwo Egmont, 2026.
Komentarze