„Góralu, czy ci nie żal? Opowieść o zatraceniu” – recenzja

Recenzja książki „Góralu, czy ci nie żal? Opowieść o zatraceniu”.
Historia, stereotypy i prawdziwe oblicze Podhala, czyli… w zasadzie o wszystkim, co z góralami związane.

To, co widać od razu, to wysoka jakość wydania. Elegancka, minimalistyczna, twarda okładka przyciąga oko, a jasna kolorystyka i styl pasują do wcześniej wydanych książek autorki. Fotografie, zarówno czarno-białe, jak i kolorowe jako osobne, śliskie wkładki, są miłym urozmaiceniem i wartościowym uzupełnieniem tekstu.

Na wstępie muszę też przede wszystkim stwierdzić, że bardzo cenię warsztat autorki. Widać, że temat jest jej bliski, że zna go doskonale i ma na jego temat własne, przemyślane zdanie. Nie ogranicza się do opisywania góralskich zwyczajów czy wyjaśniania, dlaczego mieszkańcy Podhala bywają tacy, jacy bywają. Przede wszystkim pokazuje kontekst. I jeszcze raz kontekst.

Sabała-Zielińska sięgnęła naprawdę daleko w przeszłość, przytaczając dokumenty, zapisy z różnych aktów prawnych, teksty źródłowe oraz opinie dawne i te nowsze. Ogrom zgromadzonego materiału robi wrażenie, choć jednocześnie sprawia, że nie jest to lektura dla każdego. Osoby, które sięgną po książkę przypadkiem, licząc na lekką opowieść o góralach, mogą poczuć się nieco przytłoczone jej archiwalno-historyczną częścią.

Nie brakuje jednak ciekawostek. Mnie zainteresowały choćby informacje dotyczące odkrycia pierwszych szczątków w naszych górach. Takie fragmenty pokazują, jak wiele można jeszcze odkryć w historii regionu. Na szczęście autorka potrafi również rozładować poważniejszy ton zabawnym komentarzem czy osobistą uwagą. Dzięki temu książka nie przypomina wyłącznie przeglądania archiwum.

Dość interesujące jest dla mnie, jako dla osoby kochającej chodzenie po tatrzańskich szlakach, było przedstawienie stosunku górali do powstania Tatrzańskiego Parku Narodowego. Już wcześniej miałam pewne wyobrażenie o tym, jak mieszkańcy regionu mogli postrzegać tę inicjatywę, ale tutaj znalazłam potwierdzenie swoich przypuszczeń. Dzisiejsza perspektywa ochrony przyrody niekoniecznie pokrywała się z interesami ludzi, dla których góry były przede wszystkim miejscem życia, pracy i źródłem utrzymania. To dobry przykład na to, jak ważne jest poznanie historycznych i społecznych okoliczności, zanim zaczniemy oceniać cudze decyzje.

Mam natomiast pewne zastrzeżenia do niektórych fragmentów poświęconych temu, co ludzie pisali i piszą o góralach. Przytaczanych opinii było sporo i chwilami miałam wrażenie, że niektóre wywody są nieco przydługie. Ostatecznie przecież każda zbiorowość składa się zarówno z ludzi dobrych i życzliwych, jak i takich, z którymi niekoniecznie chcielibyśmy mieć do czynienia. Nie jest to odkrycie dotyczące wyłącznie Podhala. Autorka momentami przedstawiała kolejne opinie tak, jakby każda z nich wnosiła coś zupełnie nowego. Nie uznaję tego jednak za duży zarzut, raczej za miejsce, w którym można było nieco skrócić narrację.

Na pewno podobało mi się to, że Beata Sabała-Zielińska nie ukrywa własnego głosu. Wśród dokumentów, historycznych analiz i merytorycznych rozważań pojawiają się rodzinne opowieści, wspomnienia, cytaty i komentarze. Dzięki temu poznajemy nie tylko autorkę-reporterkę, ale również kobietę wychowaną w środowisku, o którym pisze. Po jej słowach zakładam, że jest osobą otwartą, pełną zrozumienia, ale też charakterną i mającą własne zdanie. Nie idealizowała góralskiego świata, ale również nie próbowała go osądzać. Pokazała, że sama zna tę swoistą góralską typowość, choć potrafi spojrzeć na nią z odpowiednim dystansem.

Rozbawiło mnie między innymi przytoczone powiedzenie jej ojca: „Nie rób innemu dobrze, to nie będzie ci źle”, w którym widać pewien charakterystyczny sposób patrzenia na świat. Takie drobiazgi bardzo lubię, bo przełamują naukowy charakter publikacji i przypominają, że za historią regionu stoją konkretni ludzie, rodziny i ich codzienne doświadczenia.

Nie nazwałabym jednak tej książki „spowiedzią”. I dobrze, bo nie chciałabym czytać czyjegoś kajania się przez 500 stron. To, owszem, przyznanie się do wad, ale też przypomnienie, że ich występowanie to coś zupełnie normalnego dla wszystkich zbiorowości ludzi. Górale po prostu są dość barwną zbiorowością, rzucającą się w oczy i odróżniającą wyraźnie.

Tytuł polecam, ale tylko pasjonatom gór i osobom zaintrygowanym góralszczyzną. To nie wada, a po prostu publikacja stworzona przede wszystkim dla prawdziwych pasjonatów Podhala, Tatr i historii regionalnej. Wymaga czasu, uwagi i zainteresowania tematem. Bywa, że przytłacza ilością szczegółów, ale jednocześnie oferuje mnóstwo informacji, których próżno szukać w typowych, popularnych opowieściach o góralach.

Doceniam ogrom pracy autorki, jej znajomość tematu i umiejętność łączenia faktów historycznych z osobistymi refleksjami. Najważniejsze jest dla mnie jednak to, że nie dostajemy tutaj prostego portretu społeczności, lecz próbę zrozumienia jej korzeni, mentalności i skomplikowanych dziejów.

„Góralu, czy ci nie żal?” to książka obszerna, momentami wymagająca, ale zdecydowanie wartościowa. Możliwe, że dla niektórych nieco krótsza w kilku miejscach wydałaby jeszcze lepsza, jednak nie zmienia to mojego uznania dla warsztatu Beaty Sabały-Zielińskiej. To publikacja, która pozwala spojrzeć na Podhale szerzej, bez bezrefleksyjnego zachwytu, ale też bez pochopnego oceniania. A przecież właśnie o to chodzi, by, zanim wyrobimy sobie zdanie o innych, spróbować zrozumieć, skąd się wzięli i co ich ukształtowało.

Kinga Żukowska

Beata Sabała-Zielińska, „Góralu, czy ci nie żal? Opowieść o zatraceniu”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2026.



Komentarze




Newsletter

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat