W latach 30-tych XX w. wszyscy znali historię Emili Margerity (zwanej w skrócie Ritą) Gorgon, z domu Ilić, która w najgłośniejszym poszlakowym procesie sądowym II Rzeczypospolitej została skazana za zamordowanie przybranej córki.
W 1924 roku uboga, 20-letnia Chorwatka zostaje gospodynią i… kochanką bogatego, znanego architekta i przedsiębiorcy budowlanego Henryka Zaremby. Dziewczyna, która została osierocona w wieku 4 lat, oddana w wieku 5 lat do przytułku, która wyszła za mąż mając 15 lat, a potem była zmuszona zostawić dziecko na wychowanie teściom i rozpocząć tułaczkę, spędziła w domu Zaręby pod Lwowem prawie 8 lat. W tym czasie przyszła na świat córka z konkubinatu b i Zaremby – Roma.
Dorastająca córka Zaremby, Elżbieta, była przeciwna pomysłom ponownego ożenku ojca i to w dodatku z gospodynią. Dlatego namówiła ojca aby w trójkę, razem z młodszym bratem, wyjechali do Lwowa, zostawiając Gorgonową, co miało nastąpić 1 stycznia 1932 roku.
Jednak w noc poprzedzającą wyjazd doszło do zabójstwa Elżbiety Zaremby. Podejrzenia padły od razu na Gorgonową, która miała motyw, a i poszlaki, w niedbale przeprowadzonym śledztwie wskazywały na winę kobiety. Taki też zapadł wyrok skazujący.
Jak podkreślały ówczesne środowiska kobiece wyrok sądu w sprawie Gorgonowej był raczej owocem presji obyczajowej społeczeństwa, a nie skutkiem twardych dowodów zbrodni. Dla opinii publicznej lepiej było nazwać morderczynią chorwacką kochankę szanowanego obywatela, niż męczyć się nad znalezieniem faktycznego sprawcy zbrodni.
Prasa polska lat 30-tych żyła sprawą Gorgonowej, jak dziś procesem Katarzyny W. oskarżonej o dzieciobójstwo żyją tabloidy. Co łączy obie bohaterki prasy z różnych stuleci? Obie z nikomu nieznanych kobiet stały się „celebrytkami”, o których nie tylko donoszą kroniki kryminalne, ale piszą media i rozmawiają ludzie.
dlaLejdis.pl
Fot. Ewa Dałkowska jako Rita Gorgonowa, "Sprawa Gorgonowej", reż. Janusz Majewski, 1977r.
Komentarze