W swojej pracy nie ma jednak do czynienia z namolnymi sąsiadami, którzy przyszli pożyczyć szklankę cukru, ale np. z żarłocznymi krokodylami, jadowitymi wężami, włochatymi pająkami, szopami, karaluchami czy szczurami. Widzowie kanału Zone Reality mogą śledzić jego starania w programie „Billy Eksterminator” codziennie o godz. 9.00, 14.00 oraz 19.00.
Każdy kiedyś znalazł się w tej niezręcznej sytuacji, gdy najchętniej pozbyłby się lub w ogóle nie wpuszczał nieproszonego, natrętnego gościa do swojego domu. Sytuacja ta może się okazać jednak o wiele bardziej skomplikowana, gdy okazuje się, iż na niezapowiedzianą wizytę w naszych czterech kątach zdecyduje się kilkumetrowy wąż lub jadowita tarantula.
Choć takie przypadki wydają się zupełnie surrealistyczne, to zdarzają się także w Polsce. W południowych, górskich rejonach naszego kraju dość częstym zjawiskiem są np. wtargnięcia niedźwiedzi czy łosi na posesje okolicznych mieszkańców. O ile takie sytuacje wydają się nieuniknione na niektórych obszarach, to ciężko zrozumieć odwiedziny egzotyczniejszych gości w najbardziej niespodziewanych miejscach. Dobrym przykładem może być przypadek mieszkanki Wrocławia, u której pewnego wieczora 2010 r. w muszli klozetowej pojawił się dwumetrowy wąż boa. Podobne „wizyty” zdarzają się w całej Polsce kilka razy rocznie.
Na szczęście w kraju nad Wisłą ciężko o przypadki tak częste i uciążliwe jak w amerykańskim stanie Luizjana, którego klimat i bagniste okolice sprzyjają pojawianiu się nieproszonych gości różnej maści i rozmiarów. Mieszkańcy tego zakątka Stanów Zjednoczonych nieraz muszą radzić sobie z odwiedzinami takich osobników jak żarłoczne aligatory, których naturalnym habitatem są podmokłe rejony południa USA. Ich populacja w Luizjanie i sąsiadujących stanach jest szacowana na około milion okazów. Tamtejszy specyficzny klimat, gdzie temperatura jest równie wysoka co wilgoć, sprzyja pojawianiu się także innych intruzów. Karaluchy, termity, pająki czy całe mrowiska są nieproszonymi gośćmi zdecydowanie mniejszych rozmiarów aniżeli wspomniane wcześniej gady, lecz równie inwazyjnymi i trudnymi do pozbycia się.
Na szczęście dla wszystkich nękanych tymi zaskakującymi wizytami mieszkańców, są jeszcze ludzie, którym nie straszne są jakiekolwiek stworzenia chodzące, pełzające czy latające, zwani eksterminatorami. W USA istnieje całkiem spora rzesza takich „nieustraszonych”, którzy postanowili wykorzystać swoje talenty jako sposób na zarobek. Wybawiając mieszkańców od nieproszonych zwierzaków czy owadów potrafią jednocześnie zbić niemały majątek na swojej działalności. Według danych statystycznych w 2001 roku w Stanach Zjednoczonych, firmy trudniące się tym fachem zarobiły ponad 2,5 miliona dolarów! Amerykańskie Biuro Statystyk Rynku Pracy (BLS) przewiduje, iż branża ta będzie się rozwijać w błyskawicznym tempie, a perspektywy zatrudnienia w niej są wyjątkowo obiecujące. Przeciętny eksterminator rocznie zarabia między 24 a 32 tysiące dolarów. A wszystko to pozbywając się z amerykańskich domostw węży, pająków, karaluchów czy nietoperzy. Może więc opłacałoby się więc przezwyciężyć swoje fobie przed wszystkim co włochate, oślizłe i obrzydliwe?
Program „Billy Eksterminator” od poniedziałku do piątku o godz. 09.00, 14.00 i 19.00 na kanale Zone Reality.
Fot. Zone Reality
IP
Komentarze