Tajemniczy Robert
Odcinek otwierała kolacja u Roberta – prawdopodobnie najmniej charakterystycznej postaci spośród całej czwórki, w związku z czym niewiele mogę o nim napisać. Na co dzień pracuje we własnej myjni samochodowej, szczegółowo doglądając każdego przyjętego pojazdu, niczym pacjenta w szpitalu. Po pracy gra w szachy – ucząc się przy tym strategii, lub trenuje boks – dla utrzymania dyscypliny. W domu, ale nie tylko, lubi porządek i czystość. Nie zaśnie, jeśli wszystko nie znajdzie się wcześniej na swoim miejscu. Zasadę tę przyjął również na swojej kolacji, ustawiając na odpowiednich pozycjach w menu trzy dania: Przystań Casablancę, Mauretanię po polsku oraz Senegal przed zachodem słońca. Niestety, jego misterny plan przeniesienia gości do odległych krain nie powiódł się, a i atrakcja nie była w stanie go uratować, jako że żadnej nie przygotował. Tym sposobem zyskał tylko 21 punktów, choć przecież mogło być gorzej.
Ognistowłosa Karola
Dla drugiej gospodyni „deser bez czekolady nie istnieje”, największą miłością w życiu są konie, a codzienność serwuje długie spacery po gospodarstwach rolnych. Karolina – posiadacza płonących, czerwonych włosów – pracuje jako przedstawicielka handlowa w branży rolniczej, co usprawiedliwia wcześniej wspomniane spacery. Jak twierdzi: „lubi gadać”, a słuchać nauczyła się dopiero w pracy. Ponadto jej ulubionym przysłowiem jest „kawa, herbata czy płaszcz?”, które rzuca pod koniec wątpliwie udanego spotkania. Prawdziwa „baba z jajami”! Dla swych gości przygotowała Czeski film, Wyzwanie farmera, Cielaka w kasku i atrakcję w postaci jazdy konnej. Zdobyła 17 punktów i zajęła ostatnie miejsce, choć gdyby nie trochę sportu po jedzeniu, zdobyłaby ich jeszcze mniej. Dania nie zachwyciły bowiem podniebień przybyłych, a ich nazwy przeczytane w menu nie skleiły się z wyglądem. No cóż, takie życie. Na koniec jeszcze dodam, że słuchając Karoliny miałam wrażenie, że pożyczyła głos od Dody. Ciekawe, czy ktoś odniósł podobne wrażenie.
Wietrzny Jakub
Jedni królują w kuchni, drudzy są panami wiatru, a jeszcze inni potrafią objąć oba te stanowiska naraz, zupełnie się przy tym nie męcząc. Tak zrobił Jakub, wygrywając odcinek, a wcześniej zdradzając o sobie parę ciekawych informacji. Po pierwsze: jest on inżynierem nadzorującym prace budowlane, po drugie: zajmuje się wiatrakami elektrycznymi, a po trzecie: posiada jedną sztukę takiegoż wiatraka. Posiada też piękny ogród, rolki, z których od roku robi użytek, oraz przepis na sukces, zawierający się w trzech daniach: Azjatyckim monsunie, O czym szumią knieje i Zefirku z letniego ogródka. Jedyne, co mu nie wyszło, to atrakcja. Zaplanował przed-przyjęciowe puszczanie latawców, te zaś okazały się trefne i nie chciały współpracować. Ponownie – takie życie. Nie ma jednak co narzekać, bo koniec końców pięć tysięcy powędrowało do jego kieszeni. Miejmy nadzieję, że suma ta nie przeminie z wiatrem.
Regulaminowa Anna
Ostatnią gospodynią była nauczycielka – z zawodu, jak i z wyglądu! – języka niemieckiego, a ponadto wielbicielka książek, pedantka i kobieta regulaminowa. Największą wartość w jej życiu stanowi rodzina, „deser musi być słodki”, a każdy przedmiot w mieszkaniu ma swoje miejsce i nie wolno go ruszać, co zirytowało podczas kolacji jednego z gości. Widać było, że kiedy Anna coś zaplanuje, tak musi być i żadne odstępstwa nie wchodzą w grę. Nie mówiąc już o negocjacjach czy pomysłach innych osób. Nie i koniec – najlepiej wypowiedziane po niemiecku, z twardą szpicrutą w ręku. Brrr. Na swoją kolację przygotowała Rozumem w Niemczech, Sercem w Polsce i Marzeniami we Włoszech. Atrakcję również zaplanowała, z tym że wątpliwą pod względem rozpatrywania jako rozrywka. Chyba, że ktoś świetnie się bawi na lekcjach niemieckiego. Smak potraw, lekcja oraz ogólna atmosfera w stylu „patrz, ale nie dotykaj” sprawiła, że Anna otrzymała tylko 21 punktów, remisując z Robertem. Chciała wygrać, nie wyszło. Nagrodę oddała Jakubowi, który pomógł zmienić Karolinie zdanie dotyczące istnienia tudzież nieistnienia deserów bez czekolady. Jak pokazał odcinek, wszystko – nawet silnie zakorzenione przekonania – jest ulotne jak wiatr.
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Fot. TVN
Komentarze