Urodziła się w maju 1935 roku w Częstochowie jako Halina Myga. W styczniu 1945 r. wraz z matką chowały się piwnicy, co spowodowało u niej anginę z powikłaniami. Miała zapalenie stawów i reumatyczne zapalenie wsierdzia. Ostatecznie zakończyło się to bardzo poważną chorobą serca. Chciała żyć, była przecież młodziutka, nie miała zamiaru umierać, bardzo się tego bała. To lekarz namówił ją, by zajęła swe myśli wierszami. Poznała Wisławę Szymborską, która pomogła jej stać się poetką. Halina Myga wróciła do zdrowia. Tworzyła własne utwory, więc pomysł lekarza był doskonały. Niespotykany sposób leczenia poskutkował!
W sanatorium, latem 1953 r. poznała Adolfa Poświatowskiego, studenta reżyserii, podobnie jak ona chorego na serce. Byłą bardzo ładna i miała wielu adoratorów, kasztanowe włosy i szare oczy. Była szalenie kobieca, wesoła, pogodna. Po roku wzięła ślub z Poświatowskim, co zmartwiło i lekarzy, i rodzinę. Zmarł dwa lata po tym, jak się pobrali, w Krakowie, miał nocne ataki duszności. Ona w owym czasie była w Rabce.
Wiersze Poświatowskiej były kobiece, delikatne. Debiutowała w „Gazecie Częstochowskiej”, w tym samym roku, w którym odszedł jej małżonek. Można było tam przeczytać dwa wiersze jej autorstwa: „Szczęście” i „Człowiek z Annapurny”.
Po raz pierwszy na ogólnopolską skalę Halina Poświatowska zadebiutowała na łamach krakowskim pism: „Kierunki” i „Zebra”. W 1958 r. ukazał się po raz pierwszy tomik poezji „Hymn bałwochwalczy”. Ten początek był ogromnym sukcesem, ale spodziewać można by się było, że będzie wstępem do opublikowania większej ilości kolejnych zbiorów, natomiast ukazały się tylko dwa za jej życia i trzeci wydany pośmiertnie. Było to zdecydowanie mało w porównaniu do talentu poetki.
Po śmierci męża pogorszył się jej stan zdrowia, musiała być operowana w USA. Ten zabieg uratował jej życie, a raczej je przedłużył. Tu, w Stanach Zjednoczonych, postanowiła pozostać. Ukończyła z wyróżnieniem college, jednak wolała wrócić do Polski i tutaj podjąć studia na krakowskim Uniwersytecie Jagiellońskim. Jej życie towarzyskie rozwijało się w tym okresie bujnie, poznała mnóstwo ludzi, w większości mężczyzn. Bardzo dbała o siebie, o swoja urodę, wygląd, malowała się niemalże niewidocznie. Uwielbiała zmieniać uczesanie, fryzury, raz miała długie, innym razem króciutkie włosy. Potrafiła ubrać się modnie, elegancko, bardzo tego pilnowała, miała też słabość do obuwia.
Listopad 1965 r. przyniósł kolejne ataki duszności, musiała wyjechać do sanatorium. Była bardzo słaba. Halina Poświatowska chciała zwyczajnie żyć, jak inni ludzie, przebywać między nimi, wśród nich, cieszyć się, a nie zamartwiać, kochać i być kochaną. Z związku z tym poddała się następnej operacji, najprawdopodobniej gdyby nie ona żyłaby nadal, może nie „normalnie”, beztrosko, ale dalej byłaby na tym świecie. Zmarła 11 października 1967 roku, w Warszawie, po zabiegu. Miała zaledwie 32 lata.
Anna Grzyb
(anna.grzyb@dlalejdis.pl)
Komentarze