„Harry Hole” – recenzja

Recenzja serialu „Harry Hole”.
Harry Hole wkracza na platformę Netflix.

Jako wielka fanka, zwłaszcza początkowych książek Jo Nesbo z serii o Harrym Hole’u, nie umiem nie zwracać uwagi na ich ekranizacje. Choć nie jestem bezkrytyczna wobec tego, co powstaje pod egidą Netflixa, zdaję sobie sprawę, że ta platforma to duże pieniądze dla twórców. Stąd nowy serial obudził we mnie cichutką nadzieję, że zaserwuje coś znacznie lepszego niż „Pierwszy śnieg” z 2017 roku.

W serialu „Harry Hole” tytułowy detektyw musi złożyć kawałki układanki, lawirując między korupcją i własnymi demonami, aby schwytać sprawcę stojącego za serią rytualnych morderstw, które wstrząsają Oslo.

Mój największy problem związany z tym tytułem wiąże się z wyborem książki. Otóż, zamiast zacząć od początku twórcy zdecydowali się na „Pentagram”, czyli tom piąty. Widz zostaje więc wrzucony w wir wydarzeń, które już się dzieją, wątki rodzinno-osobiste nie mają odpowiedniego rozwinięcia. To spora wada. Ci, którzy książek nie czytają, mogą mieć problem z odnalezieniem się w tym wszystkim, a i czytelnicy Nesbo, którzy np. jak ja już dość dawno mają za sobą początek serii o Harrym, nie mają co liczyć na szybką przypominajkę. Trzeba jednak przyznać, że twórcy całkiem nieźle trzymali się książkowego pierwowzoru. Wszak autorem scenariusza jest sam Jo Nesbo. Nie miałam wrażenia, że próbował przepisywać historię pod aktualne trendy czy wciskać dodatkowe wątki. Tym bardziej doceniam, że obyło się bez nachalnego upychania parytetów przez Netflixa: postacie i fabuła nie sprawiały wrażenia konstruowanych pod takie założenia. Nie ukrywam, że tego obawiałam się najbardziej.

Samą realizację śmiało mogę określić jako solidną. 9 odcinków stoi na mniej więcej podobnym poziomie, choć są dość różne (spokojniejsze i bogatsze w akcję). Wszystko zrobiono na przyzwoitym poziomie i, co ważne, serial nie jest niepotrzebnie rozwleczony. Historia rozwija się odpowiednio: początkowo buduje napięcie i poczucie tajemnicy, jest zagadkowo, potem przyspiesza. Kiedy już zaczyna się akcja, leci szybko, co naprawdę przyjemnie się ogląda. Mimo że nie była to produkcja, która wciągnęłaby mnie jakoś szczególnie, uważam, że reżysersko Anna Zackrisson i Øystein Karlsen spisali się w miarę dobrze.

„Harry Hole” jest więc całkiem niezły, ale niestety główny bohater mocno mi go popsuł. Od samego początku nie mogłam przekonać się do Tobiasa Santelmanna grającego Harry’ego Hole’a. Moim zdaniem to po prostu zły casting, bo kompletnie nie pasował mi do tej postaci. Zamiast charyzmatycznego, inteligentnego i naznaczonego własnymi demonami Hole’a dostaliśmy aktora, który przez większość czasu robił nadąsane miny i grał dość bezbarwnie. W moim odczuciu jego gra była najsłabszym elementem serialu i momentami zwyczajnie psuła odbiór. Większość aktorów po prostu zgrabnie zrobiła swoją robotę ani specjalnie nie przyciągając uwagi, ani nie przeszkadzając, jednak tym, który zaskoczył mnie pozytywnie, był Kristoffer Joner wcielający się w taksówkarza Øysteina Eikelanda. Idealnie odtworzył postać z książki – tak właśnie go sobie wyobrażałam.

Ogólnie to średni serial z potencjałem na więcej. Dobra realizacja, przyzwoita akcja i całkiem zgrabnie poprowadzona, momentami zawiła, historia. Gdyby tylko główny bohater był lepiej obsadzony i zagrany, czekałabym pewnie na kolejny sezon. Może się skuszę, ale jeśli mnie ominie, nie będę żałować. Największy żal wciąż mam jednak o to, że nagrano to tak „od środka”. Uwierzę, że nie każdemu będzie to tak samo przeszkadzać, więc sumując wszystko, dla fanów książek Nesbo, szczerze polecam, ale z zaznaczeniem, by nie nastawiać się na wielką, wybitną produkcję, a raczej serial do zabicia czasu.

Kinga Żukowska

Anna Zackrisson, Øystein Karlsen, „Harry Hole”, Netflix, 2026.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat