Pani Henryka Krzywonos w latach 1973 – 1978 była motorniczą tramwaju Komunikacji Tramwajowej w Gdańsku. 15 sierpnia 1980 roku odważna, a z jednej strony przerażona możliwymi konsekwencjami swojego czynu, zatrzymała tramwaj w pobliżu Opery Bałtyckiej mówiąc „ten tramwaj dalej nie jedzie”. Wsparła w ten sposób strajk stoczniowców, za nią poszli kierowcy miejskich autobusów, również przyłączając się do strajku. Można by pomyśleć, że to prosta rzecz. Nie było to jednak takie proste w tamtych czasach. W okresie wydarzeń sierpniowych w Stoczni Gdańskiej, wielu mężczyzn w trosce o siebie i swoje rodziny nie godziło się na udział w strajku. Obawiali się nawet swymi poglądami wesprzeć strajkujących. Niespełna 30-letnią Henrykę Krzyowonos zatrzymującą tramwaj powitały gromkie brawa pasażerów. To na pewno musiało jej dodać wiele sił i odwagi.
Gdy Lech Wałęsa podpisał z władzami Stoczni porozumienie, którego celem miało być zakończenie strajku, Henryka Krzywonos wraz z Aliną Pieńkowską, Anną Walentynowicz i Ewą Osowską zatrzymywały robotników stoczni. Prosiły, by się nie poddawali, by walczyli za swoje. Pani Henryka krzyczała: "Jeśli nas porzucicie, będziemy zgubieni! Stocznię zostawią w spokoju, ale małe zakłady rozgniotą jak pluskwy! Nie przerywajcie strajku, autobusy nie zwyciężą czołgów!" Dzięki tym dzielnym kobietom do zakończenia strajku nie doszło, a 31 sierpnia Henryka Krzywonos znalazła się wśród sygnatariuszy porozumień sierpniowych.
W stanie wojennym wspierała opozycję, w ciąży pomagała internowanym, przynosiła papier i tusz dla podziemnej drukarni. Swoją działalnością naraziła się władzom. Oficerowie SB podczas przeszukiwania jej mieszkania, dotkliwie ją pobili, co skutkowało nie tylko poronieniem, ale brakiem możliwości posiadania dzieci w późniejszym czasie.
Taka biologiczna przeszkoda nie mogła stanąć na drodze i pokonać tej niezwykłej kobiety. Po adopcji pierwszego dziecka, długo przekonywała męża do swojego pomysłu otworzenia Rodzinnego Domu Dziecka. Państwo Strychalscy swoją miłość, troskę, ciepło domowego ogniska dali 12 dzieciom. Oczywiście, początki były trudne, jak wspomina Pani Henryka miała ogromnego stracha i mętlik w głowie. Większość z dzieci, które wzięli pod opiekę miała chorobę sierocą, trudności z przystosowaniem się do nowych warunków. Ale silne kobiety się nie poddają. Dom, jaki stworzyła Henryka Krzywonos wraz z mężem musiał być wyjątkowy. Doczekali się dziewięcioro wnucząt. Jedna z córek przejęła pałeczkę po rodzicach, sama prowadząc podobną instytucję w Gdańsku.
Henryka Krzywonos nadal jest wyjątkowo odważną kobietą, nie boi się mówić, co myśli. Jej słowa podczas uroczystości 30 rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych jednych uraziły, wśród innych, "zwykłych" ludzi znalazła sobie jeszcze więcej zwolenników. Niemal nieustannie oddaje siebie innym, zwłaszcza dzieciom. Zaangażowała się w działalność Kongresu Kobiet. Jest autorką wielu książek i filmów dokumentalnych. Dochód z jej biografii napisanej przez Agnieszkę Wiśniewską "Duża Solidarność, mała solidarność. Biografia Henryki Krzywonos" został przeznaczony na świetlicę terapeutyczną w Cieszynie, wraz z Hanną Gill-Piątek wydała bezpłatną książkę dla dzieci „Bieda. Przewodnik dla dzieci.”.
Henryka Krzywonos odznaczona została wieloma tytułami m.in.: „Polka dwudziestolecia”, Kobieta Roku 2010 czy orderami m.in.: Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, Orderem Uśmiechu, lecz to nie tytuły a szacunek wielu osób, mężczyzn i kobiet roztacza wokół niej aurę zwykłej, a jakże niezwykłej kobiety.
Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)
Komentarze