Historia Ewy Tylman. Koncepcje zaginięcia

Dziwna historia zaginięcia Ewy Tylman.
Od prawie dwóch miesięcy Polska zwraca swój wzrok ku Poznaniowi. To właśnie w tym mieście przy ulicy Mostowej zaginęła Ewa Tylman.

Wracała z imprezy firmowej, z której odprowadzał ją Adam Z. Po tej sytuacji ślad po niej zaginął.

Ewa Tylman pracowała na stanowisku kierowniczym w Rossmannie. 22 listopada odbyło się spotkanie integracyjne dla pracowników tejże firmy. Poszukiwana wyszła z imprezy w nocy, 23 listopada, o godzinie 3:24. Jak zarejestrował miejski monitoring, Ewie Tylman towarzyszył kolega z pracy, Adam Z. A później… No właśnie. Nikt nie wie co się z nią stało. Wiadomo jedno: zaginęła.

Różne koncepcje zaginięcia
Po feralnej nocy w okolicach rzeki Warty pewna kobieta odnalazła dowód osobisty Ewy Tylman. Był to pierwszy, zaraz obok nagrań z monitoringu, dowód w sprawie. Pierwszym podejrzanym okazał się być, nie kto inny, jak kolega odprowadzający młodą kobietę z imprezy. Okazało się, że ma on podrapane ręce, stąd pierwsza i druga koncepcja:

1. Ewa Tylman wpadła do rzeki. Adam Z. próbował jej pomóc, ale nie udało mu się, więc uciekł z miejsca zdarzenia. Nie chciał być podejrzany o zabójstwo.
Na początku całkiem prawdopodobne wydawała się możliwość przypadkowego wpadnięcie do wody. Ewa Tylman była pod wpływem alkoholu, mogła mieć problem z chodzeniem i po prostu potknąć się. Jednak ta opcja wydawała się zbyt prosta.

Druga zaś koncepcja przedstawia się następująco:
2. Adam Z. dokonał zabójstwa
Dwie powyższe teorie stworzone zostały przez kontrowersyjnego detektywa Rutkowskiego. Zakłada on też możliwość, że Adam Z. jest fanatykiem satanizmu i okultyzmu, a Ewę złożył w ofierze. Na Facebook’owym profilu podejrzanego znajdują się jego zdjęcia, kiedy jest ubrany w czarną bluzę z nadrukowanymi kozłami ofiarnymi.

3. Porwanie.
Według Rutkowskiego na tle seksualnym. Według rodziny poszukiwanej – dla okupu. W dzisiejszych czasach wykorzystania seksualne są, niestety, bardzo częste. Ewa Tylman była bardzo atrakcyjną kobietą i z pewnością podobała się mężczyznom. Jej rodzina jednak twierdzi, że mogła zostać porwana dla okupu. 29 listopada miał miejsce zaskakujący incydent. Otóż do rodziny poszkodowanej odezwał się pewien człowiek żądający okupu. Policja jednak odkryła, że był to fałszerz chcący wzbogacić się kosztem cudzego cierpienia. Mija miesiąc, a nikt inny po okup się nie zgłasza. Monitoring miejski również nie pokazuje, aby była śledzona.

4. Utonięcie. Warta została przeszukana, jednak nie odnaleziono żadnego ciała.
Przez pewien czas detektyw Rutkowski utrzymywał przekonanie o pobycie Ewy Tylman i Adam Z. na moście świętego Rocha. Jednak monitoring nie wskazywał na to, a sam Adam Z. pokazując trasę jaką się poruszał z Ewą nie wskazuje tego miejsca.
Adam Z. pęka

Niespójne zeznania, pierwotne negowanie całego oskarżenia względem jego osoby. Adam Z. wyszedł z zaginioną z klubu Mixtura. Zwiedziony okultystycznymi pragnieniami mężczyzna przyznał, że wepchnął kobietę do wody. Nasuwa się pytanie: dlaczego? Albo doszło do ostrej kłótni, albo mężczyzna rzeczywiście jest chorobliwie zafascynowany satanizmem. W trakcie dochodzenia ustalono, że liczby 23 i 11 mają swoje odzwierciedlenie w symbolach satanistycznych. Dochodzący zastanawiają się czy podejrzany o morderstwo nie złożył Ewy Tylman w ofierze. Tuż przed pełnią księżyca, jako symbol złości za wyrzucenie z Raju – jako biblijny Adam. Sama zbieżność imion w tym przypadku jest intrygująca. Sam podejrzany, Adam Z., ma być poddany badaniom psychiatrycznym. Może być opętany, chory i wyznawać szkodliwe innym ludziom idee. W tym momencie mężczyzna znajduje się w areszcie

Całą Polskę poruszyła historia Poznanianki. Liczne akcje Facebook’owe, rozwieszanie plakatów, ogłoszenia… Minął już miesiąc, a fizycznych dowodów brak. Sprawą tą zajmuje się sztab profesjonalistów. Czy jest to rzeczywiście tak trudna do rozwikłania sprawa czy może kryje się za tym coś więcej?

Nowe poszlaki
Na Facebook’owym profilu o nazwie „Zaginęła Ewa Tylman” co chwilę zostają umieszczane dodatkowe dowody w sprawie. Niektórymi z nich policja się nie zajmowała. Na przykład komputer zaginionej był zainfekowany „dziwnym wirusem” (tak mówi o tym jej rodzina), który uniemożliwiał odczyt danych znajdujących się na dysku. Rodzina na własną rękę wynajęła profesjonalnego informatyka, który naprawił sprzęt. Najbliżsi Ewy Tylman jednak nie chcą wypowiadać się o tym, co zdarzyło się dalej, czy zostały odnalezione jakieś informacje. Do wiadomości podają jedynie informację o swoim zdziwieniu wywołanym brakiem zainteresowania policji danymi znajdującymi się na komputerze.

Obecnie trwają poszukiwania kierowcy, który przejeżdżał samochodem w pobliżu mostu świętego Rocha. Informacja ta została przechwycona z miejskiego monitoringu. Kierowca jechał białym samochodem. Rodzina Tylman ciągle żyje nadzieją, że odnajdą go i ustalą coś nowego w sprawie. Jednak nie można mieć pewności, że kierowca coś widział.

Klaudia Rogaczewska
(klaudia.rogaczewska@dlalejdis.pl)

Fot. Ewa Tylman Facebook



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat