Nagła, niespodziewana, nic jej nie zapowiadało. W następną sobotę Misia przyjęła pierwsza chemię. W najbliższą przyjmie kolejną.
To nie jest reklama ani prośba o 1%.
Rodzice Misi – Ania i Przemek - proszą tylko o modlitwę, o nic innego. Każdy z nas jednak wie, że każdy problem ma swój wymiar ekonomiczny. Poważna choroba dziecka to finansowy lej po bombie. Sytuacja, na którą nie sposób się przygotować. Zwłaszcza, jeśli mama nie opuszcza Misi w szpitalu, a tata dwoi się, żeby być i z nią i w pracy.
Przyszedł mi więc do głowy pewien pomysł. Ania, gdy urodziła Misię (a był to fakt długo oczekiwany), ograniczyła swoją aktywność zawodową (dziennikarstwo), żeby być z córeczką jak najwięcej w domu. Stąd telepraca i pomysł na sklepik internetowy. Oczywiście z rzeczami dla maluszków. Założyły go wspólnie z Agnieszką, mamą Oli, na której trzecie urodziny nie dotarła Misia.
Są trzy rzeczy, które każdy z nas może zrobić dla Misi. O pierwszą proszą jej rodzice (modlitwa), a o druga i trzecią – ja. Zupełnie bez kosztów możecie „polubić” sklepik „bubamia” i polecić go znajomym
http://www.bubamia.pl/ , www.facebook.com/bubamiaPL
Wszak w internecie liczy się ruch. Możecie też (i o to proszę najbardziej) kupić jakiś prezent dla swojego lub zaprzyjaźnionego malucha, właśnie tu. Idzie Wielkanoc. Macie zwyczaj obdarowywania „na zajączka?” Jeśli tak, zróbcie dodatkowy prezent dla Misi, kupując w „bubamia”. Jeśli nie, cóż, zwyczaje można zmienić;-)
Jeśli macie wątpliwości, chcecie o coś zapytać, napiszcie do mnie. Podam kontakt do rodziców i wszystko co potrzebne, żeby było jasne, że sprawa jest czysta.
jolantakrysowata@op.pl www.krysowata.pl
Komentarze