Hobbity lubią pieniądze

Recenzja filmu „Hobbit: Niezwykła podróż”.
Od dawna słyszało się o Hobbicie, że ma nadejść jego wielka ekranizacja na miarę Władcy Pierścieni. W końcu fani się doczekali, ale czy entuzjaści książki przełkną danie, które zaserwował im Jackson?

Idąc do kina, zawsze zabiera się bagaż oczekiwań, nie inaczej jest w przypadku Hobbita. Fabuła jest adaptacją powieści J.R.R. Tolkiena, która opowiada losy kompanii krasnoludów, czarodzieja Gandalfa i hobbita Bilba. Sam główny bohater znalazł się tam nieco przez przypadek, ale niedoparta żądza przygód pcha go na wyprawę do Samotnej Góry, gdzie w odmętach miasta krasnoludów skrywa się smok Smaug strzegący zagrabionych skarbów. Opowieść rewelacyjna i zdecydowanie warta ekranizacji.

Zgrzyty pojawiają się, gdy dowiadujemy się, że nie idziemy do kina na Hobbita, tylko na „Hobbita: Niezwykłą podróż”, która jest jedną z trzech części sagi o Hobbicie. Przeciętny zjadacz chleba w mig zrozumie, że za takim rozmachem filmowym nie stoi troska o widza, tylko bezczelny skok na pieniądze. Przypomnijmy, że Władca Pierścieni składający się z trzech części powieści w trzech częściach zawitał na srebrne ekrany. Owszem, reżyser tłumacząc się chęcią bycia dokładnym, poruszał rzeczy w książce prawie niezauważalne, ale istnieje w tym przesada, w niektórych momentach znaczna. Kolejnym zgrzytem jest pewne naruszenie historii i wprowadzanie postaci i wydarzeń  nie mających miejsca w lekturze.

Puryści tolkienowsy mają za złe luźne podejście do tematu, mając gotowy materiał w postaci książki, która sam się broni, a fani czekają na nią już latami. Nie trzeba było zbędnych udziwnień. Niemniej osoby podchodzące luźniej co do ścisłości fabuły nie widzą nic złego i oceniają film znacznie lepiej. W przypadku Hobbita nie ma opinii, że film jest tragiczny, są dysputy na temat zasadności dodatków, które zostały doń wmontowane. Skoku na pieniędzy w postaci trzech części nie trzeba komentować, bo zima jest i trzeba mieć czym napalić w piecu, a nic tak się nie pali jak miliony zarobionych dolarów. „Hobbit: Niezwykła podróż” to dobry film, ale nie spełniający oczekiwań wszystkich – Władca pierścienie robił to o wiele lepiej.

Semko Bayer
(semko.bayer@dlalejdis.pl)

„Hobbit: Niezwykła podróż”; Peter Jackson, 2012 USA/Nowa Zelandia.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat