Manifestacje zainicjowane przez rodziny uprowadzonych odbyły się w wielu miastach. W Tel Awiwie i Jerozolimie doszło do starć z funkcjonariuszami, użyto armatek wodnych. – Ten koszmar musi się skończyć, chcemy wolności dla zakładników i końca wojny – mówił jeden z uczestników.
Protestujący krytykują plany rozszerzenia ofensywy na miasto Gaza, obawiając się o życie więzionych. Spośród ok. 50 osób w rękach Hamasu, zdaniem Izraela, żyje najwyżej 20. Podczas wieców przemawiali ojcowie zakładników, oskarżając rząd o cyniczne wykorzystywanie tragedii dla celów politycznych.
Byli zakładnicy apelowali też do Donalda Trumpa o pomoc w zakończeniu konfliktu. Tymczasem premier Beniamin Netanjahu ocenił, że żądania protestujących wzmacniają Hamas i grożą powtórką ataku z 7 października 2023 roku.
Mimo publicznych deklaracji, izraelskie media informują, że Netanjahu może rozważać częściowy układ – zawieszenie broni na 60 dni i uwolnienie części zakładników. W tle pozostaje dramatyczna sytuacja humanitarna w Gazie: według tamtejszych władz od początku wojny zginęło blisko 62 tys. osób.
Ilona Podsiadła
(ilona.podsiadla@dlalejdis.pl)
Fot. freepik.com
Komentarze