A jednak istnieje kilka aspektów, które każdy z nas może zmienić już teraz. Inspiracją w tym zakresie niech będą Duńczycy i ich hygge. Jego istotą nie są wielkie wydarzenia, przełomowe momenty – to kilka prostych elementów sprawiających, że codzienność, nawet w kraju, gdzie jest zimno przez 7 miesięcy w roku, staje się przyjemna.
Podstawą poczucia tego stanu stanowi atmosfera. To zapalone świeczki, stojąca lampa o przygaszonym świetle czy blask kominka. To obecność. Skupienie na tym, co tu i teraz, bez bezmyślnego wpatrywania się w ekran telefonu lub laptopa. To zdecydowanie częściej czytanie książki niż oglądanie serialu. To komfort, którym może być siedzenie w wygodnym fotelu, mając na sobie ciepły sweter i ulubione wełniane skarpetki. Dlaczego jeszcze nie oprzeć się o miękką poduszkę i przykryć się kocem?
Nie od dziś wiadomo, że z takimi chwilami przyjemności kojarzy się także jedzenie. Mówi się nawet przecież o comfort food. Chodzi zatem o potrawy wywołujące pozytywne odczucia, nie te do końca zdrowe... Ciasta, ciasteczka lub dobrej jakości czekolada w towarzystwie kawy czy innego gorącego napoju potrafią umilić dzień.
Czynności stają się jeszcze cenniejsze, kiedy mamy je, z kim robić. Dbanie o relacje, uważność na drugiego człowieka, wspólne spędzanie czasu, rozmowy, kontakt, bliskość... to coś, dzięki czemu czujemy się kochani, zaopiekowani i bezpieczni. To kształtowanie wspomnień, które zostaną z nami na długo.
Hygge to przede wszystkim podejście do życia. Spokój, otwartość i wdzięczność, zamiast ciągłego narzekania, krytykowania i kłótni, to elementy, na które masz bezpośredni wpływ każdego dnia.
Jeśli oczekujesz życia w luksusie – hygge nie jest dla Ciebie. Ten styl to prostota, która potrafi być piękna i przynosić radość z drobnych przyjemności.
Paulina Ziemińska
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze