Kobiety biorą za dużo na swe barki, ponieważ uważają, że one zrobią wszystko najlepiej i najszybciej. Efektem tego jest brak czasu i energii na rodzinne świętowanie w spokoju. Taka sytuacja odbija się na zdrowiu, wywołuje bezsenność i migreny, podnosi ciśnienie, psuje humor. Nasz organizm mówi "dość" i zwala z nóg, wiedząc, że to jedyny sposób, by zwolnić. Aby uniknąć poważnych dolegliwości, trzeba się wyrwać z tego błędnego koła. Pomoże w tym zaangażowanie wszystkich domowników w przedświąteczne szaleństwo przygotowań. Warto ustalić, że np. zakupy robi mąż, łazienkę i salon sprzątają dzieci, a część potraw przygotują mama i teściowa.
W tym przedświątecznym pędzie zróbmy sobie chwilę przerwy. Przeanalizujmy, co tak naprawdę nas stresuje. W sytuacjach ekstremalnie stresujących warto zadbać o siebie: spokojnie pooddychać, pójść na krótki spacer, porozciągać się czy przewietrzyć pokój. Jeśli mamy problem z zaśnięciem, warto pomyśleć o wypiciu melisy albo sięgnięciu po tabletki ziołowe.
Furorę robi ostatnio termin comfort food. Jest to żywność, po której robi nam się miło i błogo. Pewne dania przenoszą nas w czasy dzieciństwa, dają błogość i ukojenie. Gdy czujemy, że energia z nas uchodzi, warto zafundować sobie takie jedzenie. Zalecane jest także chrupanie orzechów, które zawierają sporo magnezu i kwasów omega-3, które koją nerwy. Warto pamiętać, że to co znajdzie się w naszych jelitach, wpływa na pracę mózgu. Oś mózgowo-jelitowa jest zespołem wielu mechanizmów, co powoduje, że te dwa organy oddziałują wzajemnie na siebie. Dzięki niej czujemy "motyle w brzuchu", gdy się zakochany lub boli nas brzuch przed ważnym egzaminem. Pracę jelit wspomagają psychobiotyki. Warto po nie sięgnąć zwłaszcza teraz, gdy przed świątecznym czasem ponoszą nas nerwy.
Klaudia Kwiatkowska
(klaudia.kwiatkowska@dlalejdis.pl)
Fot. freepik.com
Komentarze