„Ralph Demolka”, czyli jedno z nowszych dzieł Disneya, również zaczyna się w tym właśnie punkcie. Nasz tytułowy bohater jest postacią w grze. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie to, że jest zły. Całymi godzinami rozwala fasadę budynku, a na koniec jeszcze zostaje zrzucony z jego dachu. Oczywiście, ratunek przychodzi od pięknego i eleganckiego Feliksa, który jest etatowym naprawiaczem. W 30 rocznicę postawienia automatu do gry w pewnym salonie, Ralph porzuca swoją grę. Rozgoryczony traktowaniem przez innych lokatorów gry, postanawia gdzieś indziej szukać szczęścia. Marzy, by bohaterskie sukcesy sprawiły, że wreszcie zostanie doceniony. Wyrusza więc w podróż po swoją przepustkę do szczęścia. Traf chce, że wkrótce pozna kogoś, kto tak samo jak on pragnie uznania.
Bohaterowie, których spotykamy w kolejnych miejscach, są wzorowani lub są postaciami z różnych gier. Być może sporą większość z nich rozpoznają raczej nieco starsi widzowie, ale nawet i ci młodsi będą mieli sporo frajdy. Ralph nie jest wielkim wrażliwcem i myślicielem, ale jak każdy potrzebuje ciepła i miłości. Dlatego właśnie sięga po niektóre rzeczy mimo określonych zasad czy nakazów. Czasem przysporzy mu to więcej kłopotów, jak np. udział w wojennej grze „Ku Polu Chwały”, ale i tak samo problemy będą w cukierkowym świecie lukrowych wyścigów. Jak się okaże nawet w wyścigach aut z ciasta, rywalizacja również jest na śmierć i życie. Wandelopa von Cuks będzie miała coś na ten temat również do powodzenia..
Jako widz w kategorii wiekowej 30+ świetnie się bawiłam w czasie oglądania filmu „Ralph Demolka”. Bohaterowie, nawet ci drugiego planu, których pamiętam z własnego okresu szkoły podstawowej. Pierwsze gry z Mario Bros jeszcze na dyskietkach, pierwsze animacje pojawiające się na kanałach tv satelitarnej w latach 90. To wszystko przychodziło mi na myśl w czasie projekcji. Ponadto ogólnie ujmując, film rządzi się najlepszymi regułami gry: świetna animacja, dobre dialogi (i dubbing!), zwroty akcji, bohaterowie dobrzy i ci…, którym troszkę nie wyszło. Świat gier od środka, magiczna druga strona ekranu, do której nie mamy dostępu. To wszystko powoduje, że mam ochotę obejrzeć „Ralpha Demolkę” jeszcze raz.
Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)
DVD “Ralph Demolka”, Walt Disney Animation Studio
Komentarze