Jak może zaszkodzić nadmiar ambicji?

Uważajcie na przerost ambicji.
W dzisiejszych czasach każdy musi wkładać bardzo wiele wysiłku, żeby nadać pożądany bieg swojej karierze.

Mamy świadomość niestałości zatrudnienia i towarzyszy nam ciągła niepewność co do przyszłości, dlatego najbardziej ambitni ludzie dążą do perfekcji. Mimo że nie są już najmłodsi wciąż się dokształcają i zawzięcie walczą o awans, podwyżkę lub choćby uznanie swoich przełożonych. To postawa godna podziwu, jednak ambicja może niepostrzeżenie przekształcić się w chorą ambicją, a ta może zniszczyć życie rodzinne, relacje przyjacielskie i psychikę owładniętego nią człowieka. Może także, paradoksalnie zrujnować jego karierę. Przesada zawsze szkodzi. Przerost ambicji dotyka często ludzi, którzy mają niską samoocenę, niepewnych swojej wartości. Sukcesy zawodowe rekompensują im inne braki, są więc od nich wręcz uzależnieni. Zyskują dzięki nim chwilowe zadowolenie, może nawet spokój, ale nie szczęście. Tylko przez chwilę potrafią cieszyć się sukcesem a po chwili muszą znowu o coś walczyć, z kimś konkurować, żeby odpędzić nękający ich niepokój.

Jak przejawia się chora ambicja?
Jak zorientować się, że właśnie przekroczyłaś cienką granicę pomiędzy ambicją pozytywną a chorobliwą? Bardzo trudno to u siebie zauważyć, zwykle to otoczenie daje nam sygnały, że coś jest z nami nie tak. Osoba dotknięta przerostem ambicji zawsze i we wszystkim chce być najlepsza. Za punkt honoru stawia sobie, aby prześcignąć kolegów i koleżanki z pracy, musi być także idealną mamą, żoną i kobietą perfekcyjnie zadbaną. W swym dążeniu do doskonałości gdzieś po drodze gubi rozsądek, umiar, dystans do siebie, a także przestaje dostrzegać kogokolwiek i cokolwiek poza swoimi celami. Staje się niekoleżeńska. Chce robić wszystko sama, żeby cała zasługa w przypadku sukcesu została przypisana właśnie jej. Kiedy rzuca się w wir pracy, każdego kto ją rozprasza, traktuje jak wroga. Koleżanka z biura, która proponuje jej kawę, albo chce trochę poplotkować o współpracownikach z biura, zostaje przez nią w najlepszym przypadku zignorowana, a w najgorszym słyszy przykre słowa odprawy. Osoba owładnięta pragnieniem bycia najlepszą słabo radzi sobie z pracą zespołową. Zaczyna uważać, że jej pomysły są najlepsze i zamiast dyskutować, wydaje polecenia. I to tym, którzy wcale nie zajmują niższych od niej stanowisk! Jeżeli do tego zaczyna uprawiać politykę podlizywania się szefom i nie waha się przed donoszeniem na swoich kolegów i koleżanki z pracy, szybko zyskuje opinię potwora. Jest postrzegana jako zimna, wyrachowana i bezwzględna. Nikt nie współczuje jej z powodu problemu chorej ambicji - ludzie myślą raczej, że ma niedobry charakter, a nie, że nie radzi sobie sama ze sobą.

Efekty chorej ambicji
Jeżeli pozwolisz, żeby twoja ambicja cię opanowała i zdominowała, nie będziesz musiała długo czekać na negatywne efekty. W pierwszej kolejności stracisz sympatię otoczenia. Ludzie odsuną się od ciebie, ale ty zapatrzona w swoje dążenia i zachwycona perspektywami, jakie się przed tobą otwierają (albo tylko tymi, o których marzysz), powiesz sobie, że to cena, jaką trzeba zapłacić za sukces. Kiedy człowiek znajduje się w stadium, w którym rozwój kariery jest jego głównym priorytetem, trudno przyznać mu się do tego, że postępuje niewłaściwie.

Przysłowiowy „zimny prysznic” przychodzi zazwyczaj wtedy, kiedy sprawy przybierają już naprawdę zły obrót. I nie chodzi tylko o to, że życie osobiste pracoholika legło w gruzach. Problemy piętrzą się także w pracy, w którą osoba owładnięta chorą ambicją wkładała przecież wszystkie swoje siły, bo tracąc dystans i umiar taki ktoś bierze na siebie zbyt wiele obowiązków. Potem nie jest w stanie ich wypełnić. Albo zalega z terminami, albo też poziom jej pracy się obniża. A nawet jeśli pracoholik nie obniżył standardu, to i tak widać po nim, że goni resztkami sił. Przełożeni nie lubią pracowników izolujących się, wyobcowanych i nie mających dobrego kontaktu z resztą zespołu. A także nerwowych, przemęczonych i nadgorliwych. Dobry zwierzchnik zdaje sobie sprawę, że kondycja psychiczna jego podwładnych jest niemal równie ważna co ich umiejętności. Tak więc paradoksalnie, za bardzo chcąc i za bardzo się starając, zamiast upragnionego awansu czy też podwyżki, możesz zapracować na zwolnienie z pracy!

Zatrzymaj się, dopóki nie jest za późno…
Nie daj swojej własnej ambicji, aby „weszła ci na głowę”. Nie chodzi nam o to, że masz być leniwa i lekceważyć swoją pracę. Staraj się, dokształcaj, rozwijaj, ale pamiętaj, że to tylko część twojego życia. Kiedy czujesz się przepracowana i zestresowana, zatrzymaj się, odetchnij, odpocznij. Pamiętaj też, że o twojej wartości jako człowieka nie decyduje pozycja zawodowa!

Katarzyna Lewcun
(katarzyna.lewcun@dlalejdis.pl)

Fot. sxc.hu



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat