Asertywność, czyli co?
Asertywność – z łac. – twierdzenie – postawa charakteryzująca się bezpośredniością w wyrażaniu własnych opinii oraz żądaniem respektowania własnych praw – ale! I takim samym podejściem do poglądów i przywilejów innych.*
To tylko jedna z wielu bardziej lub mniej naukowych definicji pojęcia „asertywność”, tak modnego we współczesnej psychologii i codziennym życiu. Skąd zainteresowanie tym problemem? Dlaczego to słowo stało się wszechobecne? Być może za nim kryje się życie człowieka, jego uczucia, stosunek do samego siebie i otaczającego świata, relacje z innymi, umiejętne wykorzystanie wszystkich sprzyjających okoliczności, a tym samym pełne zadowolenie z życia.
Czasami nie podejrzewamy nawet, jak wiele możliwości kryje się w nas samych. Im lepiej poznajemy siebie, tym łatwiej możemy określić nasze potrzeby, a później po prostu je realizować.
Dowodem na to, że każdy z nas jest inny, wyjątkowy i niepowtarzalny są chociażby inne linie papilarne, odcisk języka czy odmienne DNA, także sposób reagowania na zjawiska przyrody, na piękno, ludzką krzywdę. I do tego momentu wszystko zdaje się być zrozumiałe. Umiem odmówić, jestem człowiekiem wolnym, nieskrępowanym, nikt mnie nie osacza – potrafię głośno powiedzieć „nie”!
Asertywność nie jest taka prosta
Ale asertywność to trening, nieustanne ćwiczenie. Poznając siebie, poznajemy własne ograniczenia i uczymy się je przełamywać, uczymy się swoich praw i tego, w jakim zakresie możemy z nich korzystać, by czuć się bezpiecznie i unikać przykrych niespodzianek.
Asertywność łagodna i taktowna często kojarzy się pozytywnie, ale istotne jest, by w sposób nieraniący bronić własnego zdania. Słowo „nie” musi być wypowiadane łagodnie, w oparciu o wysoki stopień kultury osobistej, z uśmiechem, ale stanowczo. To przeczenie, usłyszane w ten sposób nie boli, jest po prostu komunikatem pozwalającym rozpoznać nasze stanowisko w danej sprawie. Osoby obeznane z tematem wiedzą, że „nie” wypowiedziane z silnym zabarwieniem emocjonalnym może wywołać reakcję odwrotną do zamierzonej i z cechy dobrze postrzeganej, przerodzić się w wadę.
Asertywność to nie tylko prawo do mówienia „nie”. To także prawo do mówienia „tak”. Niektórzy mają z tym ogromne problemy. Wydaje im się, że przytaknięcie komuś, zgodzenie się z jego stanowiskiem czy podzielenie zdania, może być odczytane jako niezdecydowanie lub słabość. A czy nie jest czasem tak, że odczuwamy przyjemność i radość z kontaktów z osobą, z którą się zgadzamy i której poglądy są nam bliskie?
Wiele osób nazywając siebie asertywnymi, zapomina o podstawowej prawdzie: „tam gdzie są prawa, są też obowiązki”. Obrona tylko i wyłącznie własnych praw, a brak poszanowania cudzych, powoduje, że nasze zachowanie staje się grubiańskie i odpychające.
Pamiętajmy więc, że budując swój komfort psychiczny, musimy pamiętać, żeby ludzie przebywający w naszym otoczeniu czuli się dobrze w naszym towarzystwie.
Asertywna czy agresywna?
Człowiek prawdziwie asertywny broni swoich praw bez agresji, z wewnętrznym spokojem, z poczuciem pewności siebie. Mam prawo, ale pod warunkiem, że nie zapominam o tym, że mówienie „nie” to tylko element konstrukcji, który nie daje mi prawa do bycia egoistą i grubianinem.
Asertywny to także: tolerancyjny i współczujący, bo świat nie jest i nie musi być taki jak my, świat jest różny i przez to piękny. Jeżeli uświadomimy sobie, że wszyscy „jesteśmy w kratkę”, jak mawiał ksiądz Twardowski i zaakceptujemy ten stan, łatwiej nam będzie znaleźć swoje miejsce, a raczej – miejsce dla siebie.
Bycie więc słoniem nie zawsze okazuje się najbardziej komfortowym położeniem…
Anna Kafel
(anna.kafel@dlalejdis.pl)
*Słownik wyrazów obcych Wyd. Europa 2003r.
Komentarze