Jak reagujesz na porażki?

Reagowanie na życiowe porażki.
Porażki są nieodłączną częścią naszego życia. Nie sztuką jest ich nie przeżywać (bo to nierealne)- sztuką jest nie dać im się złamać!

Ilu ludzi, tyle sposobów radzenia sobie z porażkami. I każdy z nich ma swoje plusy i minusy. A jak to jest z tobą?

Kiedy coś ci nie wyjdzie wpadasz w gniew? Z jednej strony to dobrze: rozładowujesz negatywne emocje, wyrzucasz je z siebie. Z drugiej strony złość nie pozwala ci trzeźwo ocenić sytuacji i wyciągnąć z niej wniosków. Rada? Pozwól sobie „wybuchnąć”, powściekaj się – taki właśnie masz temperament- ale nie w sposób irracjonalny: nie „wyżywaj się” na niewinnych osobach, nie podejmuj żadnych decyzji dopóki nie ochłoniesz.

A może każde niepowodzenie wpędza cię w „otchłań rozpaczy”? Smutek jest w porządku. Wypłakanie się albo chwilowe „odcięcie od wszystkiego”, schowanie się przed światem, też. Byle „dołek”, w który wpadasz, się nie pogłębiał- czym innym jest pozwolenie sobie na smutek, czym innym pielęgnowanie go, podbijanie własnego złego nastroju.

Bardzo nieprawidłową i szkodliwą reakcją na wszelkiego rodzaju porażki jest wpadanie w poczucie winy niewspółmierne do rzeczywistej odpowiedzialności za niepowodzenie. Bardzo dobrze, że potrafisz dostrzegać swoje błędy- ale nie wyolbrzymiaj ich! Samokrytycyzm i samobiczowanie nie mają ze sobą nic wspólnego! Jesteś tylko człowiekiem i jak każdemu będą przytrafiać ci się błędy- to wcale nie znaczy, że jesteś beznadziejna i do niczego się nie nadajesz, nawet tak nie myśl!

Błędem jest również przesada w drugą stronę, czyli zrzucanie całej odpowiedzialności za swoje porażki na innych. Czy to możliwe, żeby twoje niepowodzenia ZAWSZE były efektem pecha/działania kogoś innego? Ejże, nie brzmi to prawdopodobnie... Dopóki nie zdobędziesz się na szczerość wobec siebie, nie zaczniesz uczyć się na błędach.

Przyznanie się do porażki (przed innymi, ale przede wszystkim przed sobą) jest niezbędnym warunkiem zachowania higieny psychicznej- ucieczka przed problemami, bagatelizowanie ich, wypieranie ze świadomości na dłuższą metę muszą przynieść szkodę.

Najważniejsze to, żeby zawsze, prędzej czy później, podnosić się z porażek. A także to, żeby wyciągać z nich wnioski. Tak naprawdę z każdej porażki, paradoksalnie, możemy czerpać siłę. Porażki nie tylko mogą być dla nas nauką, mogą też nas wzmocnić, pokazać nam, że jesteśmy w stanie uporać się z problemami.

Katarzyna Lewcun
(katarzyna.lewcun@dlalejdis.pl)

Fot. pixabay.com



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat