Do zdarzeń doszło 10 lutego na warszawskim Muranowie. Mężczyzna najpierw wybił hulajnogą szybę na tarasie jednego z mieszkań przy ul. Dzikiej, gdzie znajdowały się małe dzieci. Poprosił je, by wypuściły go na korytarz, po czym udał się do kolejnego budynku przy ul. Stawki. Tam, latarnią oświetleniową wybił szybę w drzwiach wejściowych, dostał się na dach i przemieszczał się po gzymsie, aż w końcu skoczył na przypadkowy balkon. Po wyważeniu okna wszedł do mieszkania, przebrał się w ubrania właściciela i zabrał dwa noże kuchenne. Następnie schował się w garderobie, zwisając z półek pod sufitem.
Kiedy właściciel wrócił do domu, zastał ślady włamania – rozbite okno, krew w łazience i brak kilku przedmiotów. W garderobie dostrzegł zakrwawionego intruza, który na jego widok spadł na podłogę, po czym natychmiast uciekł.
Policja szybko podjęła działania. Technicy kryminalistyczni zabezpieczyli ślady DNA, przeanalizowali nagrania z monitoringu i przesłuchali świadków. Cztery dni później, 14 lutego, funkcjonariusze namierzyli i zatrzymali mężczyznę w Brzezinach pod Łodzią. W jego mieszkaniu znaleziono gotówkę, telefony, laptopy, pistolet pneumatyczny, kominiarkę, a także narkotyki – MDMA i kokainę.
39-latek został przewieziony do Komendy Rejonowej Policji Warszawa I, gdzie usłyszał zarzuty kradzieży z włamaniem, zniszczenia mienia, naruszenia miru domowego oraz posiadania narkotyków. Grozi mu do 10 lat więzienia. Mężczyzna, który wcześniej nie był karany, został objęty policyjnym dozorem.
Ilona Podsiadła
(ilona.podsiadla@dlalejdis.pl)
Fot. freepik.com
Komentarze