O różnicy stylów w zarządzaniu toczą się dyskusje na gruncie psychologii i teorii zarządzania już od dwóch dekad, jednak w Polsce to nadal nowość. Być może powodów warto szukać w niewielkiej liczbie pań na stanowiskach kierowniczych – kobieta-szef, zwłaszcza w dużej firmie czy korporacji to nadal rzadkość. Nawet jeśli znajdzie się na kierowniczym stanowisku, może rządzić twardą ręką, przypominając raczej szefa - mężczyznę. Mężczyzna z kolei może preferować kobiecy styl zarządzania. Jak więc odróżnić obydwa style?
Wystarczy rzut okiem na wewnętrzną korespondencję w firmie, czy też rozmowy szefa z podwładnymi. Jeśli w korespondencji dominuje chłodny, bezosobowy styl, procedury są twardo egzekwowane, do podwładnych szef zwraca się per „Panie Kowalski” „Pani Nowak”, albo wyłącznie po nazwisku – mamy do czynienia z męskim, czyli „twardym” stylem zarządzania. Z kolei kobiecy styl zarządzania, zwany również „miękkim”, opiera się na zaufaniu, empatii, często pracownicy są z szefem na „ty”, a szef jest otwarty na ich potrzeby, słucha, a nie tylko egzekwuje i wymaga. Takie cechy, jak intuicja, empatia, umiejętność współpracy w zespole, zorientowanie na relację czy podmiotowe traktowanie współpracowników oraz podwładnych to cechy kobiecego stylu zarządzania, gdyż cechy te są utożsamiane z osobowością i charakterem kobiety.
Obecnie często pojawiają się głosy, że skoro jest kryzys, sytuacja jest niestabilna, firma musi mieć jak najlepsze wyniki, należy zoptymalizować jej funkcjonowanie i oszczędzać, na czym się da, to nikt nie pokieruje ludźmi lepiej niż mężczyzna. To myślenie oparte na stereotypach płci, zgodnie z którymi kobieta się do kierowania po prostu nie nadaje, a mężczyźni mają zarządzanie ludźmi we krwi, potrafią lepiej przewodzić i sprawniej decydować. Tymczasem współcześnie coraz częściej pojawiają się opinie, że „kobiece talenty” są w rządzeniu nie do przecenienia. Łagodzą obyczaje i temperaturę burzliwych dyskusji, a przy okazji potrafią zaskoczyć przenikliwością i nieszablonowym podejściem, oferując rozwiązania czy pomysły, które nie przyszłyby do głowy mężczyznom. Uważa się, że panie na stanowiskach menedżerskich i w zarządzie ocieplają wizerunek firmy.
Niestety, często zdarza się, że kobiety, które zdobyły stanowiska kierownicze, decydują się na męski styl zarządzania. Chcą pokazać, że zasłużyły na awans, udowodnić, że są lepsze od mężczyzn jako szefowe, więc usiłują pobić mężczyzn ich własną bronią. Nie chcą być postrzegane jako słabsze, gdyż boją się, że stracą autorytet i będą mieć problemy z egzekwowaniem poleceń, więc dokręcają śrubę. Nie powinny jednak rezygnować z cennych cech kobiecego stylu zarządzania, lecz raczej łączyć obydwa style, wybierając z obydwu orientacji to, co najbardziej wartościowe.
Agnieszka Bukowczan-Rzeszut
(agnieszka.bukowczan@dlalejdis.pl)
Fot. sxc.hu
Komentarze