Japońska lekcja doskonałości

Recenzja filmu „Jiro śni o sushi”.
Życie Jiro Ono, to na pierwszy rzut oka klasyczna historia „od pucybuta do milionera”.

W wieku 9 lat nie mógł już polegać na opiece rodziców i musiał zacząć na siebie zarabiać, przeżył II wojnę światową, przez wiele lat cierpiał niedostatek i pracował tak dużo, że synowie nie rozpoznawali go, kiedy wracał do domu. Dziś jest właścicielem restauracji, w której ceny zaczynają się od 1200 zł, a miejsca należy rezerwować z co najmniej półrocznym wyprzedzeniem. Ale choć Jiro nie musiałby już pracować, nie wyobraża sobie życia bez swojej pasji, którą jest sushi.

Główny bohater filmu „Jiro śni o sushi” to 85-letni staruszek, który odniósł w życiu olbrzymi sukces, a jednak nie osiada na laurach. Mimo swojego wieku, codziennie przyjeżdża do pracy, wciąż wymyśla kolejne receptury, wszystkiego sam dogląda i udziela rad swoim pracownikom, a zarazem uczniom.

Jednak lekcje Jiro bardzo różnią się, od tych, których w popularnym programie telewizyjnym udziela Magda Gessler. Nie ma tu krzyków, rzucania talerzami, wyciągania prywatnych spraw na światło dzienne. Nie od parady mówi się, że praktyka czyni mistrza i tę zasadę stosuje Jiro, który kształci prawdziwych mistrzów kuchni, ale bynajmniej nie w dwa tygodnie – nauka trwa u niego aż 10 lat!

Dlatego nie dajmy się zmylić tytułowi filmu, bo choć Jiro rzeczywiście w trakcie filmu opowiada o tym, że najlepsze pomysły połączeń smaków przychodziły mu do głowy w trakcie snów, nie osiągnął on sukcesu, dzięki sennym marzeniom, a pracy z zaangażowaniem i pasją. W ten sposób swoją pracowitością, dążeniem do perfekcji i determinacją, mistrz sushi daje doskonały przykład nie tylko każdemu, kto prowadzi własną restaurację, ale też wszystkim, którzy prowadzą własną firmę.

Lekcja, jaką przekazuje nam opowieść o Jiro, nie dotyczy jednak tylko pracy. Obok mistrza sushi poznajemy także jego dwóch dorosłych synów, którzy podążyli ścieżką ojca. Obydwaj zgodnie potwierdzają jego surowość, ale zarazem przyznają, że to właśnie dzięki niej sami są dziś uznanymi mistrzami sushi.

Najbardziej zapadła mi w pamięć historia, kiedy synowie Jiro wspominają, jak kupili na pół puszkę coca-coli, na którą długo odkładali pieniądze, a potem otworzyli ją po wstrząśnięciu i stracili połowę napoju. Dziś stać ich na dużo więcej – jeden ma własną restauracją, drugi pracuje z ojcem, ale obydwaj tak, jak Jiro nie zamierzają poprzestać na tym, co już mają. I bynajmniej nie chodzi tu wcale o pieniądze, a o dążenie do doskonałości.

Jak maleńka, mieszcząca zaledwie 9 osób restauracja, uzyskała trzy gwiazdki w prestiżowym przewodniku Michelin? Na czym polega tajemnica Jiro? Mistrz sushi zdradza ją widzom już na samym początku filmu, a jego słowa warto zapamiętać – „Decydując się, co będziesz robić w życiu, poświęć się pracy bez reszty. Kochaj swoją pracę. Nigdy na nią nie narzekaj. Całe życie doskonal umiejętności. Tylko w ten sposób osiągniesz sukces. I tylko wtedy będziesz budzić szacunek”.

Bo „Jiro śni o sushi” to nie tylko historia jednego człowieka, ale uniwersalna opowieść o tym, że sukces nie jest dziełem przypadku, a każdy z nas jest kowalem własnego losu.

Aleksandra Buba
(aleksandra.buba@dlalejdis.pl)

DVD „Jiro śni o sushi”, reż. David Gelb, Gutek Film 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat