Zwykliśmy nabywać go w małych sklepach u zaprzyjaźnionych ekspedientek, w piekarniach lub w hipermarketach. Tam, gdzie lubimy lub zwyczajnie tam, gdzie mamy po drodze. Mało kto próbuje sam zakasać rękawy i ulepić chleb. Powiem tylko jedno- naprawdę warto, bo własnoręczny wypiek ma się nijak do najlepszych sklepowych rewelacji.
Podpowiedzi, wskazówki i co najważniejsze przepisy znajdziemy w książce „Chleb. Domowy wypiek.” Babcine opowieści o chlebach wypiekanych w wielkich, kaflowych piecach powracają z ogromną siłą. Aż żal nie wcielić ich w życie. Tym bardziej, że książka serwuje nam przepisy z różnych stron świata. Znajdziemy w niej pomysły na takie rarytasy, jak: chleb z mąki kasztanowej z orzechami i rodzynkami, chleb na mące gryczanej i kwaśnym mleku, na ciemnym piwie, z jogurtem, pietruszką i anyżkiem czy słodki chleb rosyjski. Poza tym możemy spróbować upiec precle lub bułki zawijane z cynamonem. Kulinarna kreatywność jak najbardziej wskazana i pożądana, bo jeśli zaczniemy konstruować własne mikstury, wyjdzie nam nie tylko pieczywo, jakiego być może byśmy nigdzie nie dostali, to jeszcze będziemy mieli niebanalny powód do dumy. Wyobraźcie sobie miny znajomych czy rodziny zajadających się waszymi chlebowymi specjałami. Uwierzcie, bezcenne!
Własnoręczny wypiek chleba to świetne kulinarne wyzwanie zwieńczone niesamowitą ucztą dla podniebienia. Warto się skusić.
Katarzyna Stec
(katarzyna.stec@dlalejdis.pl)
Ulrike Skadow, „Chleb. Domowy wypiek”, Wydawnictwo RM, Warszawa 2010
Komentarze