Książka w pierwszym odbiorze, przeraziła mnie swoją grubością. Dawno nie widziałam tak obszernej lektury, która poświęcona była zdrowemu żywieniu. Kilka początkowych obaw zostało rozwianych już po przeczytaniu kilku stron. Spodziewałam się chemii, biologii i fizyki, czyli podręcznika dla lekarzy i dietetyków. Teraz odnoszę wrażenie, że grupą docelową tej książki jest każdy z nas. Dzieci, młodzież, dorośli, starsi. Do tego zdrowi, chorzy i wszyscy, którzy chcą coś zmienić. Miałam wiele refleksji, podczas jej studiowania. Przede wszystkim, że takie lektury powinny być obowiązkowe w szkołach. Skąd dzieciaki mają wiedzieć, jak bardzo szkodzi nam cola i cukier? Skąd rodzice wiedzą, że warto podawać swoim pociechom świeże, wyciskane soki czy orzechy włoskie? Czasem usłyszymy prozdrowotne hasło w reklamie, ale to naprawdę niewiele. Cała treść, choć obszerna, jest jak najbardziej zrozumiała. Trafi ona do każdego, kto się w nią zagłębi. Chociaż chemia w książce się pojawia, można zwracać na nią większą uwagę lub nie. Jeżeli nie interesuje nas budowa kwasów, śmiało możemy ominąć dany schemat. Nie jest tego na tyle dużo, aby czuć poirytowanie treściami, które są zbyt naukowe. W książce ogrom rzeczy popartych jest badaniami. Stąd wiemy, że nie są to treści wyssane z palca czy ogólnodostępnych stron internetowych. Wydawało mi się, że wiem dużo o zdrowym żywieniu. Po przeczytaniu tej książki, okazało się, że jestem po prostu laikiem. Każdy rozdział ma swoje treściwe podsumowanie. Oznacza to, że nawet jeżeli gubimy się w nawale informacji, wszystko pod koniec zostanie zebrane w „pigułkę”. Podoba mi się, że kwestie poruszane w książce są po prostu przyziemne. Wszystko dotyczy produktów, które spożywamy na co dzień. Mleko, makarony, cukier. Autor nie poleca nam również wyimaginowanych posiłków i codziennych zakupów w ekologicznym sklepie. Nie ma tam informacji, z których nie moglibyśmy skorzystać przez wzgląd na sytuację materialną. Wydaje mi się, że Kris Verburgh nie musi nas nawet szczególnie namawiać do zmiany nawyków żywieniowych. Po przeczytaniu tej książki pojawiają się lampki kontrolne w naszych głowach. Inaczej spojrzymy na pewne produkty i ich nagminne spożywanie. Na samym końcu, autor przedstawił przykładowe, zdrowe przepisy. Tam również, możemy znaleźć słowniczek. Przyda się on tym, którzy chcieliby pogłębić swoją wiedzę, a także nie spotkali się dotychczas z wyrazem, przytoczonym przez autora. Wszystko przemyślane od początku do końca. Żadnego lania wody, a za to – mnóstwo konkretów.
To jedna z lepszych książek o żywieniu, jakie udało mi się przeczytać. Porównałabym to nawet do żywieniowej encyklopedii. Uważam, że każdy powinien zapoznać się z tą bogatą w informacje lekturą. Jestem przekonana, że powszechna nieświadomość jest ogromna! Spotykamy się z tym na każdym kroku. Mam nadzieję, że wiele witryn w księgarniach pochwali się tą pozycją. Może ona zmienić myślenie, nawyki żywieniowe. Mało tego, ona może być przełomowa. Tego życzę tej książce, a także i Wam.
Paula Purgał
(paula.purgal@dlalejdis.pl)
Kris Verburgh, Klepsydra żywienia, Galaktyka, Łódź 2015
Komentarze