W 25. rocznicę zamachów na World Trade Center w mediach społecznościowych ponownie pojawiają się archiwalne fotografie i nagrania z 11 września 2001 roku. Jedno z nich przedstawia kobietę pokrytą grubą warstwą pyłu.
Zdjęcie jest autentyczne i należy do najbardziej rozpoznawalnych fotografii wykonanych tego dnia.
Jego bohaterką była Marcy Borders, 28-letnia pracownica Bank of America, która znajdowała się w północnej wieży World Trade Center.
Borders rozpoczęła nową pracę zaledwie około miesiąca wcześniej.
Rankiem 11 września znajdowała się na 81. piętrze północnej wieży World Trade Center. O godzinie 8:46 samolot American Airlines Flight 11 uderzył w budynek pomiędzy 93. a 99. piętrem.
Marcy zdecydowała się uciekać.
Schodziła zatłoczonymi schodami razem z setkami innych ludzi. Po drodze widziała rannych, strażaków biegnących w przeciwnym kierunku oraz ludzi próbujących wydostać się z budynku.
Kiedy w końcu znalazła się na ulicy, południowa wieża właśnie się zawaliła. Manhattan pokryła gigantyczna chmura pyłu.
Borders wspominała później, że chmura całkowicie ją pochłonęła.
Pył dostawał się do ust i dróg oddechowych, a widoczność praktycznie zniknęła. Kobieta mówiła, że powtarzała sobie, iż nie chce umrzeć.
W pewnym momencie nieznajomy mężczyzna chwycił ją i wprowadził do pobliskiego budynku.
Właśnie tam znajdował się fotograf Stan Honda, pracujący dla AFP.
Zobaczył kobietę całkowicie pokrytą pyłem i nacisnął spust migawki.
Jak później wspominał, zrobił jej właściwie tylko jedno zdjęcie. Chwilę później została zaprowadzona dalej w głąb budynku.
Borders nie miała wówczas pojęcia, że została sfotografowana.
Dowiedziała się o tym dopiero później, gdy jej bliscy zobaczyli zdjęcie w mediach.
Fotografia błyskawicznie zaczęła pojawiać się w gazetach i telewizjach na całym świecie. Kobietę zaczęto nazywać „Dust Lady”, czyli „Panią z pyłu”.
Jej zdjęcie stało się symbolem ludzi, którzy przeżyli zawalenie się wież i uciekali przez pokryte pyłem ulice Dolnego Manhattanu.
Fizycznie udało jej się wydostać z World Trade Center.
Psychiczne konsekwencje były jednak ogromne.
Borders przez lata zmagała się z depresją, silnym lękiem i traumą. Bała się wysokich budynków, samolotów, tuneli i kolejnego zamachu.
Sama mówiła później, że przez niemal dekadę jej życie pozostawało całkowicie podporządkowane temu, co wydarzyło się 11 września. Problemy doprowadziły również do uzależnienia od alkoholu i narkotyków.
W 2011 roku trafiła na terapię odwykową i z czasem zaczęła odbudowywać swoje życie.
W 2014 roku u Borders zdiagnozowano raka żołądka.
Kobieta sama zastanawiała się publicznie, czy choroba mogła mieć związek z toksycznym pyłem, który wdychała podczas zamachów.
Marcy Borders zmarła 24 sierpnia 2015 roku. Miała zaledwie 42 lata.
W internecie historia bywa dziś przedstawiana w uproszczonej formie: kobieta przeżyła 11 września, lecz po latach umarła na raka wywołanego pyłem z World Trade Center.
Ten ostatni element wymaga jednak ważnego doprecyzowania.
Nie można stwierdzić, że w przypadku Marcy Borders zostało to naukowo udowodnione.
Ona sama była przekonana, że choroba może mieć związek z ekspozycją na pył. Badania prowadzone przez lata potwierdziły również, że osoby znajdujące się na Ground Zero były narażone na wiele potencjalnie rakotwórczych substancji.
Amerykański World Trade Center Health Program obejmuje obecnie opieką osoby cierpiące na liczne choroby i nowotwory, jeżeli spełnione są określone kryteria dotyczące ekspozycji i czasu rozwoju choroby. Badania wskazują także na zwiększone ryzyko niektórych rodzajów nowotworów u osób narażonych na skutki zamachów.
Nie oznacza to jednak, że w przypadku konkretnej osoby można po latach jednoznacznie wskazać jedną przyczynę nowotworu.
Być może najbardziej wymowna część historii Marcy Borders pochodzi z jej późniejszych wypowiedzi.
Przez lata niechętnie wracała do słynnej fotografii.
Mówiła, że chce zacząć myśleć o sobie nie jak o ofierze, lecz jak o osobie, która przeżyła.
Jedno zdjęcie zatrzymało kilka sekund jej życia i uczyniło ją symbolem tragedii znanej całemu światu. Dla niej samej historia 11 września trwała jednak jeszcze przez wiele kolejnych lat.
Dzisiaj fotografia kobiety pokrytej szarym pyłem znów krąży w mediach społecznościowych.
Warto wiedzieć, że za tym niezwykłym kadrem stała nie anonimowa postać z archiwalnego nagrania, lecz prawdziwa kobieta, która wydostała się z 81. piętra World Trade Center.
I przez resztę życia próbowała wydostać się także z cienia tamtego dnia.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze