Zacznę od szczypty historii, niepodważalnego faktu, iż uniwersytety otworzyły swoje podwoje dla płci pięknej dopiero na początku wieku XX. Oznacza to mniej więcej tyle, że kobiety mają prawo zdobywania wiedzy i wykształcenia wyższego dopiero od niewiele ponad 100 lat. Ile się w tej materii zmieniło widać gołym okiem. Uczelnie wyższe są niemal zdominowane przez studentki, a zawody jeszcze niedawno niedostępne dla kobiet, są teraz niemal całkowicie przez nie opanowane. Czego przykładem jest zawód sędziego. Pierwsza pani sędzia w Polsce dostała powołanie na to stanowisko dopiero w roku 1927. Podczas kiedy wzmianki o tym zawodzie można znaleźć już w Starym Testamencie!
Ten krótki rys historyczny miał na celu ukazania, że czasy, kiedy życie kobiet ograniczało się tylko do zadań matki, żony i gospodyni, już dawno minęły. Dzisiaj model rodziny, w której mąż zarabia mniej i przejmuję znaczną część zadań domowych, nie należy już do wielkich dziwów tego świata. Coraz więcej kobiet decyduje się na to, aby najpierw osiągnąć sukces zawodowy i pewną stabilizację materialną oraz pozycję w swoim środowisku, a dopiero w następnej kolejności zakładać rodzinę. Niedawno sformułowane zostało niefortunne określenie dla kobiet po 40 roku życia, których partnerzy życiowi są znacznie młodsi. Powielanie tego pejoratywnie kojarzącego się określenia nie jest konieczne, aczkolwiek sam fakt, że budzi to aż takie zainteresowanie medialne i społeczne jest czymś wyjątkowym. Owe kobiety są najczęściej dobrze sytuowane oraz świadome swojej wartości, mają wiele energii i radości życia, więc naturalną wypadkową jest, że podobnych cech szukają u swojego partnera. Kiedy jednak silna i zdecydowana kobieta decyduje się na związek z dużo młodszym mężczyzną, musi liczyć się z faktem, iż to na jej barkach spoczywać będzie ciężar utrzymania domu oraz bycia jego przysłowiową głową. „Szefowanie” instytucji tak złożonej jaką jest rodzina to nie lada wyzwanie, nie tylko finansowe, ale i logistyczne oraz, no cóż, wielozmianowe. Zwłaszcza kiedy na świecie pojawiają się dzieci. Stare powiedzenie powtarzane przez nasze babcie, że to mężczyzna powinien być głową, a kobieta szyją która tą głową kręci, kryje w sobie wiele naszej kobiecej mądrości. Między innymi to, aby pozwolić mężczyźnie być - no właśnie - mężczyzną. Co jeśli jednak mąż, chłopak czy partner nie wykazuje zdolności przywódczych, a rachunki żałośnie leżą i proszą o zapłacenie? Wtedy, niezależnie od zarobków, skończonych fakultetów czy chęci, najczęściej zrobi to właśnie kobieta. Dziewczynki od najmłodszych lat są uczone sumienności i obowiązkowości, które później w dorosłym życiu przekuwają się na większą elastyczność w funkcjonowaniu w różnych środowiskach. Dlatego zarówno w „starych dobrych małżeństwach”, jak i młodych związkach, często rola głowy rodziny jest wymienna. Ilość domowych obowiązków związanych z organizacją życia rodziny powoduje, że to panie najczęściej dokonują małych codziennych wyborów, kreując rzeczywistość swoich najbliższych i nie ma w tym absolutnie nic złego.
Zatem bądźmy szyją, głową i rozumiem, ale też czasem pozwólmy mężczyznom być mężczyznami. Wkręcona żarówka, zrobione większe zakupy czy odebranie dziecka ze szkoły przez męża, nie strąci nas z piedestału, a da czas na rozluźnienie szyi, odpoczynek dla głowy i relaks dla rozumu.
Iwona Wachel
(iwona.wachel@dlalejdis.pl)
Fot. sxc.hu
Komentarze