I już na zawsze byłby to symbol czegoś nieosiągalnego, gdyby nie kobiety, które postanowiły sięgnąć tam, gdzie wielu się nawet nie śniło.
Tkaczka w kosmosie
Rok 1963 – w zaledwie 2 lata po pamiętnym locie Jurija Gagarina – w swoją pozaziemską podróż wybiera się jego rodaczka, Walentina Tierieszkowa. Dlaczego do tego wiekopomnego wydarzenia wybrano właśnie ją? Była młodziutka, miała zaledwie 26 lat, ale już posiadała uprawnienia pilota i mogła poszczycić się przebytym kursem spadochroniarskim. Jednak nie to przesądziło o jej zwycięstwie nad pozostałymi czterema pretendentkami do miana Pierwszej Kosmonautki na Świecie (a raczej we Wszechświecie). Walentina miała wiele szczęścia, zwrócił na nią uwagę sam Nikita Chruszczow. „Poleci tkaczka” – zawyrokował i nie było już żadnych wątpliwości, że o tym wyborze nie zadecydowało profesjonalne przygotowanie, a pochodzenie. A Walentina miała to, czego brakowało pozostałym – doskonale pasowała ideologicznie do propagandowego obrazka ZSRR. W przestrzeni kosmicznej spędziła 3 dni (a dokładnie 2 dni, 22 godziny, 50 minut i 8 sekund). I chociaż był to jedyny lot kosmiczny w jej życiu (okupiony niezwykle męczącymi i wstydliwymi dla Walentiny objawiamy choroby kosmicznej), wystarczył, by zrobić z niej pierwszą i jedyną „Podniebną Miss”.
Amerykański sen
Skoro wyścig o pierwszeństwo kobiety w przestrzeni kosmicznej wygrał Związek Radziecki, Stany Zjednoczone na 20 lat zrezygnowały z pomysłu wzbogacenia załogi astronautów o płeć piękną. Pierwszą Amerykanką, która sięgnęła gwiazd, była trzydziestodwuletnia Sally Ride. W przestrzeni kosmicznej spędziła 6 dni, a cała jej wyprawa (wraz z 5-osobową załogą) była nagrywana i pokazywana w telewizji. Amerykańska astronautka nie zgodziła się jednak, aby upubliczniono sceny, na których przygotowuje posiłki czy czyści sanitariaty. Odmówiła także przyjęcia bukietu kwiatów po wylądowaniu. Uważała bowiem, że ma takie same prawa i obowiązki, jak pozostali członkowie załogi i nie widziała żadnego powodu, dla którego miałaby być traktowana w jakikolwiek specjalny sposób. Do dziś Sally Ride, w ramach organizacji Sally Ride Science, aktywnie wspiera i motywuje kobiety do pokochania nauk ścisłych, aby w przyszłości mogły wzbogacić potencjał amerykańskich załóg kosmicznych.
Matki mają pierwszeństwo
Przygody Chinek z lotami kosmicznymi dopiero się rozpoczynają. Zaledwie rok temu przyjęto dwie astronautki w poczet chińskiego korpusu kosmonautów (zwanych tam tajkonautami). Ich rekrutacja przypomina wybór Walentiny – na wstępie dyskwalifikowane są te kobiety (z wykształcenia piloci wojskowi), które nie mają mężów i dzieci. Dlaczego Chinka – kosmonautka koniecznie musi być także żoną i matką? Bo dzięki temu jest dojrzalsza psychicznie i wytrzymalsza fizycznie. Ot, i wszystkie testy sprawnościowe tracą nagle znaczenie. Według chińskich badaczy, kobiety astronautki posiadają także inne, pożądane w kosmosie, cechy: cierpliwość, roztropność, wrażliwość, łatwość w nawiązywaniu kontaktów (dość ryzykowne stwierdzenie, moim zdaniem) i łatwiejsze radzenie sobie z samotnością. Na podziwianie Chinek w kosmosie będziemy jednak musieli poczekać jeszcze kilka lat, na razie przechodzą intensywne treningi. Może muszą najpierw dokładnie sprawdzić stopień ich poczucia macierzyństwa...?
Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)
Komentarze