Pola, na których Polka jest dyskryminowana, można wymieniać bez liku. Skupmy się jednak na jednym, na którym to zjawisko jest najbardziej widoczne, czyli na rynku pracy.
Pomińmy stereotypowe wyobrażenia relacji szef-sekretarka i zajmijmy się faktami. Projekt badawczy "Wieloaspektowa diagnoza sytuacji kobiet na rynku pracy" przeprowadzony w 2007 roku w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego na zlecenie Departamentu ds. Kobiet, Rodziny i Przeciwdziałania Dyskryminacji nakreślił ramy dyskryminacji kobiet na rynku pracy, pokazując, jak powszechne jest to zjawisko. W blisko ¼ badanych firm odnotowano zachowania dyskryminujące kobiety, takie jak przewaga liczebna mężczyzn na stanowiskach kierowniczych czy niższe wynagrodzenie kobiet niż mężczyzn na tych samych stanowiskach. Ponadto, kategoria płci zaraz po wykształceniu i kwalifikacjach decyduje o zatrudnieniu, bądź nie, danej osoby. Skrajnym przejawem dyskryminacji jest zmuszanie kobiet do deklaracji o czasowym powstrzymaniu macierzyństwa, które przecież stanowi korzyść dla całego społeczeństwa, zatem nie można mówić o racjonalnych przesłankach.
Powołajmy się teraz na dane Głównego Urzędu Statystycznego i Eurostatu. Z informacji tego ostatniego wynika, że kobiety zarabiają średnio 17 proc. mniej niż mężczyźni. Z kolei GUS uściśla, że najbardziej widać to na wyższych stanowiskach kierowniczych, gdzie wynagrodzenie kobiet w dużych i średnich organizacjach wynosiło 63,9 proc. analogicznego wynagrodzenia mężczyzn. Potwierdzają to badania Banku Danych. Członkowie zarządu i dyrekcji zarabiają 1600 złotych więcej – panie zarabiają średnio 7273 zł, a panowie 8865 zł!
Według GUS-u, znacznie więcej kobiet (21%) niż mężczyzn (16,2%) otrzymuje najniższe wynagrodzenia. W populacji mężczyzn 60,3% otrzymywało wynagrodzenia poniżej przeciętnego, natomiast w populacji kobiet było to 70,6%. O zjawisku dyskryminacji płacowej kobiet informuje również Bank Danych: kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni pracujący w tych samych branżach. Z danych wynika, że są one o ponad tysiąc złotych niższe niż średnie zarobki panów. Na przykład w 2006 roku absolwentki architektury zarabiały miesięcznie średnio ponad 4200 złotych, a absolwenci tego samego kierunku już ponad 5700 złotych.
Kolejną kwestią, w której kobiety na rynku pracy mogą spotkać się z dyskryminacją, jest sprawa pogodzenia życia zawodowego z rodzinnym. Chodzi tu przede wszystkim o powrót do pracy po urodzeniu dziecka. Według badań EFS, blisko 6% powrotów oznaczało dla kobiety niższe wynagrodzenie. Te same badania pokazują, że urlop wychowawczy był bardo często postrzegany jako czynnik negatywny dla przebiegu pracy (23% wskazań). Jednak najbardziej szokująca z tych danych to 40,5% odpowiedzi pozytywnych dla stwierdzenia, że brak dzieci oznacza lepsze perspektywy rozwoju zawodowego. Podobnie 39,3% respondentek zgadza się, że ciąża wpłynęła negatywnie na wizerunek w oczach pracodawcy.
Przedstawione dane dobitnie udowadniają, że polski rynek pracy dyskryminuje kobiety. Szkoda tylko, że nikt nie ma pomysłu, jak zaradzić tej sytuacji.
Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)
Fot. Łukasz Bera
Komentarze