Kolejna książka o podobnej tematyce, którą przyszło mi recenzować. Mówię stanowcze nie, wielu mitom dotyczącym diety. Spotykam je na swojej drodze notorycznie. Co gorsza, jest na świecie wielu zdesperowanych ludzi, którzy pragną zgubić dodatkowe kilogramy. Niejednokrotnie niestety, dzieje się to kosztem zdrowia. Autor już na początku przekonuję nas, że stosując jego dietę, możemy zgubić do kilograma dziennie. 30 kilogramów w miesiąc? Jakim kosztem? Chorób nerek, wycieńczenia organizmu czy zaburzenia pracy wszelkich organów? Takie diety niestety przykuwają uwagę osób z dużą nadwagą. Wydaje im się, że jest to rozwiązanie wszelkich problemów. Niewiele wyrzeczeń, niewiele aktywności fizycznej i kilkanaście lub kilkadziesiąt kilogramów z głowy. Mit i bzdura. Inaczej tego nazwać nie można. Początek książki (prócz tej bzdurnej wiadomości) jest całkiem niezły. Autor informuje nas, jak szkodliwie stres wpływa na nasze zdrowie. Teoretycznie wszyscy o tym wiemy, ale małe przypomnienie nie zaszkodzi. Co jest nowością dla mnie, stres to przyczyna oponki na brzuchu. Nie podważam autentyczności tej informacji, gdyż nigdy wcześniej o tym nie słyszałam. Autor może ma pojęcie o zdrowiu, ale nie wiem czy wolałby zyskać zadowolonych klientów czy materialne korzyści. To pierwsze może być krótkotrwałe. Wszystko polega na ograniczeniu kalorii cukrowych, które należy skrupulatnie liczyć. Plus dla autora, że podaje przepisy, z których możemy korzystać, na co dzień. Niestety, aby wykonać podane przykładowe potrawy musiałabym zrezygnować z wielu obowiązków, a i portfel byłby znacznie uszczuplony. Stąd nadal trzymam się swojego zdania, że dieta nie ma sensu. Racjonalne i zdrowe żywienie to jedyna droga do rozsądnej utraty kilogramów. Autor podaje przykładowe ćwiczenia, które można wykonywać w celu zgubienia brzusznej oponki. Tyle dobrego. Przez 12 tygodni chce on wejść w rolę naszego osobistego trenera. Z tego, co zdążyłam się zorientować, brak mu kwalifikacji. Wiedzę czerpie jedynie ze swojego doświadczenia. Biorąc pod uwagę przykładowy jadłospis, nie wiem czy kilkuletniemu dziecku udałoby się zaspokoić głód. Przekąską jest ¼ szklanki migdałów, a deserem lampka czerwonego wina. Uczta! Jedząc tak mało, kilogramy będą lecieć i to nie podlega wątpliwości. Organizm niestety też straci na sile i jest to jeszcze bardziej pewne, niż utrata nadwagi. Do takich książek zalecam podchodzenie z dużym dystansem. Można czerpać z nich pomysły na posiłki czy wiedzę, skonfrontowaną później ze swoim doświadczeniem. Niestety nigdy przenigdy nie powinno się brać takich diet zupełnie serio.
Wydaje mi się, że książki o dietach nie powinny trafiać w moje ręce. Czuję się zbulwersowana za każdym razem czytając o nowinkach rodem ze Stanów. Piękne i szczupłe kobiety niejednokrotnie stają się ikonami mody. Za tym idą coraz to nowsze diety i pomysły na biznes. Kiedy efekt zostaje osiągnięty, do kogo można mieć pretensje o wyniszczony organizm? Przecież sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje zdrowie. Jeżeli chcemy zacząć nowe życie, z nową sylwetką należy jeść prosto, smacznie i racjonalnie. Dla mnie są to wymysły i śmieszne rady, które niestety trafią do wielu z Was…
Paula Purgał
(paula.purgal@dlalejdis.pl)
Jorge Cruise, Koniec stresu i nadwagi, Vital, Białystok 2016
Komentarze