Akcja powieści rozpoczyna się w pierwszej połowie XX wieku, a jej główną bohaterką jest Estera Nacht, urodzona w Wiedniu żydowska dziewczynka, której dzieciństwo zostaje naznaczone tragedią i antysemityzmem. Po dramatycznych wydarzeniach trafia do sierocińca St. Cloud’s w stanie Maine, gdzie opiekę nad nią sprawuje doktor Wilbur Larch, znany czytelnikom z „Regulaminu tłoczni win”. Kiedy Estera zbliża się do wieku, w którym może stracić opiekę sierocińca, na jej drodze pojawia się rodzina Winslowów. Choć nie są Żydami, okazują dziewczynce życzliwość i dają jej coś, czego tak bardzo potrzebuje – poczucie bezpieczeństwa i przynależności. To jednak dopiero początek historii, która rozciąga się na wiele lat i obejmuje nie tylko osobiste losy bohaterki, ale również wydarzenia historyczne i społeczne.
Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłam uwagę, jest rozmach tej opowieści. „Królowa Estera” to naprawdę obszerna książka, ale jej objętość nie wynika wyłącznie z długości samej historii. John Irving tworzy bardzo szczegółowy świat, w którym nawet postacie pojawiające się na chwilę mogą mieć własne historie, motywacje i znaczenie dla całości. Przekrój bohaterów jest szeroki, a ich losy splatają wydarzenia, które wykraczają daleko poza życie głównej postaci.
Bardzo podoba mi się sposób, w jaki autor kreuje swoich bohaterów. Są złożeni, niejednoznaczni i mają własne doświadczenia, które wpływają na ich postępowanie. Nie sprawiają wrażenia postaci stworzonych wyłącznie po to, by poprowadzić fabułę w określonym kierunku. Każdy wnosi do tej historii coś od siebie, a ich relacje pozwalają lepiej zrozumieć świat przedstawiony. To właśnie bohaterowie są jednym z najmocniejszych elementów tej książki i sprawiają, że chce się poznawać ich dalsze losy.
Ważne miejsce zajmują tu również tematy społeczne i historyczne. Irving porusza kwestie uprzedzeń, antysemityzmu, tożsamości i przynależności, pokazując, jak bardzo okoliczności, w których żyjemy, potrafią wpłynąć na nasze losy. Dzięki temu historia Estery staje się czymś więcej niż opowieścią o jednej osobie.
Nie oznacza to jednak, że lektura zawsze była dla mnie łatwa. Największą trudnością okazała się liczba wątków pobocznych. Autor często wprowadza nowe postacie i rozwija dodatkowe historie, przez co czasami musiałam mocno skupić się, żeby nie zgubić głównego kierunku opowieści. Przy tak rozbudowanej powieści łatwo stracić orientację, szczególnie gdy kolejne dygresje oddalają nas od najważniejszych wydarzeń.
Mimo tego „Królowa Estera” jest dla mnie ciekawą i wartą poznania powieścią. Najbardziej doceniam bogaty świat przedstawiony oraz świetnie wykreowanych bohaterów. Widać, że autor chciał stworzyć historię, która nie ogranicza się do losów jednej osoby, ale pokazuje również realia epoki i problemy, z którymi mierzyli się ludzie.
To książka dla osób, które lubią obszerne, wielowątkowe powieści i nie boją się historii wymagających skupienia. Choć momentami nadmiar pobocznych tematów utrudniał mi lekturę, całość oceniam pozytywnie. John Irving stworzył rozbudowany świat pełen interesujących postaci i ważnych tematów, a to sprawiło, że mimo pewnych trudności chciałam poznawać dalsze losy bohaterów.
Nikola Czerwińska
John Irving, „Królowa Estera”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa, 2026.
Komentarze