Symbole starego Hollywood
Rudowłosa bogini, Rita Hayworth, jako jedna z pierwszych kobiet wzbudzała zachwyt na ekranie. Klasa sama w sobie. 'Gilda', jej najsłynniejsza kreacja, uczyniła z Rity gwiazdę. Cytuje ją Julia Roberts w filmie 'Notting Hill' - „chodzili spać z Gildą, budzili się ze mną”. Była marzeniem wielu mężczyzn. To nią zachwycają się więźniowie w 'Skazanych na Shawshank'. Hayworth jest połączeniem cech kobiety idealnej. Jeśli przyznać komuś tytuł królowej Hollywood, to tylko jej.
Do dziś słowo 'diamet' jest kojarzone z Elizabeth Taylor. Wielokrotnie zamężna, zdobywczyni dwóch Oscarów. Aktorska diva stworzyła legendarną postać filmową – Kleopatrę. Znana z wielu ról nie ograniczała swej działalności tylko do „fabryki snów”. Dała się poznać nie tylko jako wielka gwiazda, ale i kobieta o wielkim sercu – angażowała się w pomoc m.in. chorym na AIDS.
Europejskie ucieleśnienie subtelności i kobiecego wdzięku to z kolei Audrey Hepburn. Która z nas nie chciałaby jadać 'Śniadań u Tiffany'ego', mieć takiego wyczucia stylu i nawet w domowych pieleszach wyglądać zjawiskowo. Delikatna pełna gracji. Charakterystyczne brwi, wielkie oczy i cudowny uśmiech. Cała Audrey.
Ogromnym faux pas byłoby niewspomnienie o najpopularniejszej blondynce, jaka stąpała po Ziemi - Marylin Monroe. Figura klepsydry, wydatne usta, kokieteryjny pieprzyk, jasne włosy. Okrzyknięta symbolem seksu, wciąż stanowi natchnienie dla artystów. Fragment filmu 'Mężczyźni wolą blondynki', w którym wykonuje piosenkę 'Diamonds Are A Girls Best Friend' jest ciągle wykorzystywany (Madonna w 'Material Girl', Nicol Kidman śpiewa o przyjaźni kobieco-diamentowej w 'Moulin Rouge', a Christina Aguilera w 'Burlesce'). Każdy kojarzy takie filmy, jak 'Pół żartem pół serio' czy 'Słomiany wdowiec' właśnie ze względu na jej osobę.
Każda z nich reprezentuje nieco inny okres w modzie, więc i inspiracje vintage będą nieco inne. Rita Hayworth to klasyka. Piękne suknie, długie rękawiczki. Włosy ułożone w łagodnie opadające fale, jak teraz mówimy „w stylu lat czterdziestych”. Elizabeth Taylor to elegancja i przepych zarazem. Cudowne diamenty, oczy na 'Kleopatrę'. Nie pozwalała sobie na żądne modowe wpadki czy niedopracowany strój. Audrey Hepburn jest w pewien sposób rewolucjonistką w świecie mody, na co właśnie 'Śniadanie u Tiffany'ego' jest niezbitym dowodem. Nagle spodnie stają się obowiązkowym elementem w szafie, ostre kolory brylują na wybiegach a grube sznury pereł stają się normą. A Marylin Monroe? To sukienki, sukienki i jeszcze raz sukienki.
Atrybuty vintage?
Przede wszystkim „kocie oczy”, eyeliner jest nieodłącznym partnerem miłośniczek klasyki od lat. Sznury pereł, czerwona szminka, kobiece fasony – sukienki podkreślające talię, seksowne, ale nie wulgarne. No i oczywiście metki – im coś jest starsze i pochodzi od znanych projektantów, tym lepiej. W Polsce znalezienie sukienki od Coco Chanel w second hand'zie graniczy z cudem, jednak dobór garderoby vintage to także kwestia obserwacji. Podpatrywanie stylizacji u gwiazd Hollywood może zaowocować wielkimi inspiracjami.
Patrycja Barowicz
(patrycja.barowicz@dlalejdis.pl)
Komentarze