Krótki poradnik: jak przygotować sprzęt na sezon zimowy

Przygotowanie sprzętu na sezon zimowy - snowboard i narty.
W końcu zima do nas przyszła. O ile znów zaskoczyła kierowców, o tyle miłośnicy sportów zimowych od dawna z utęsknieniem na nią czekali.

Jedni kupują nowe akcesoria, drudzy wymieniają zużyte elementy. Jednak jedno ich łączy – wszyscy z szybszym biciem serca i wypiekami na twarzy czekają na wypróbowanie nowego zakupu.

Czas najwyższy zacząć myśleć o serwisie swojego sprzętu: odświeżyć strój, odkurzyć deskę snowboardową i wyczyścić narty. Oczywiście najprostszym sposobem jest oddanie swoich „zabawek” do serwisu, ale jest to kosztowne. Spece zrobią wszystko za nas, ale za usługę policzą sobie 70-200 zł. Innym rozwiązaniem jest wzięcie sprawy we własne ręce (dosłownie). Możemy odświeżyć swój sprzęt samodzielnie w domowym zaciszu. Jest to sposób na zaoszczędzenie pieniędzy, ale również dobra zabawa i satysfakcja z własnej pracy. Jeżeli jednak kompletnie się na tym nie znamy, lepiej oddać swój drogocenny skarb w ręce fachowców, którzy wiedzą co robią.

Przygotowanie deski snowboardowej
W pierwszej kolejności musimy zorganizować sobie nasz domowy warsztat. Deska powinna zostać umieszczona ślizgiem do góry, czyli poziomo lub też krawędzią do góry, czyli pionowo. Najlepiej zainstalować ją w specjalnych imadłach narciarsko-snowboardowych, ale jeżeli takich nie posiadamy nic nie szkodzi, możemy poradzić sobie inaczej. Stół, ława albo dwa oparcia krzesła w zupełności wystarczą. Najważniejsze jest, aby nasze miejsce pracy było dobrze oświetlone i miało dostęp do energii elektrycznej. Na podłodze zaś rozłożyć stare gazety lub worki, ponieważ smar może zabrudzić podłogę.

Musimy skupić się na 3 podstawowych rzeczach: naprawy ślizgu, ostrzeniu krawędzi oraz smarowaniu.

  1. Za pomocą cykliny (ręczne narzędzie stolarskie służące do wygładzenie powierzchni) czyścimy ślizg z brudu i starego smaru. Wszelkie wystające fragmenty ślizgu należy odciąć ostrym nożykiem lub przy pomocy wspomnianej cykliny. Potem wszystkie powstałe dziury odtłuszczamy za pomocą benzyny ekstrakcyjnej bądź zmywacza do smarów. Następnie pałeczkę P-texu podpalamy na końcu i pozwalamy, aby roztapiające się tworzywo wypełniło dziury w ślizgu. Na koniec pierwszego etapu możemy wszystkie nierówności wygładzić papierem ściernym.
  2. Kolejnym ważnym krokiem w serwisowaniu deski jest ostrzenie jej krawędzi. Zanim się do tego zabierzemy, musimy zdecydować, jaki chcemy nadać kąt dolnej i bocznej powierzchni. Ostrzenie rozpoczynamy od dolnej płaszczyzny, którą trzeba wyrównać za pomocą pilnika lub specjalnej ostrzałki. Jeżeli chcemy mieć kontrolę nad kątem ustawienia dolnej płaszczyzny krawędzi, taka ostrzałka będzie niezbędnym narzędziem. Następnie zabieramy się za boczną płaszczyznę ustawiając deskę pionowo krawędzią do góry. Do tej czynności również będziemy potrzebowali ostrzałki. Ciągniemy ją regularnym ruchem od przodu do tyłu deski. Na zakończenie tego etapu, nowo naostrzone krawędzie powinno się wypolerować kamieniem ceramicznym, który utrwala i uodparnia powierzchnię na uszkodzenia.
  3. Mając naprawiony ślizg i naostrzone krawędzie przystępujemy do smarowania snowboardu. Jednak za nim do tego przystąpimy, musimy usunąć stary smar i odtłuścić ślizg. Do tego potrzebne nam będzie żelazko. Należy je rozgrzać do takiej temperatury, aby przyłożone do spodu było w stanie szybko stopić smar. Rozgrzane żelazko ustawiamy pionowo nad ślizgiem i przykładamy do spodu kostkę smaru. Równomiernie rozprowadzamy smar, a następnie „prasujemy” go. Warto pamiętać, żeby żelazka nie za bardzo nagrzać oraz aby nie było w jednym miejscu zbyt długo. Kiedy ślizg jest gotowy, pozostawiamy deskę do ostygnięcia. Pozostaje jeszcze usunięcie nadmiaru smaru za pomocą cykliny. Idealnie przygotowana deska nie powinna mieć ani grama smaru na powierzchni ślizgu.


Trzeba pamiętać, że nawet nowo zakupiona deska nie nadaje się do jazdy bez wcześniejszego przygotowania. Pamiętajcie, że od dobrego wyszykowania naszego snowboardu zależy jakość naszej późniejszej jazdy na stoku.

Przygotowanie nart
Samodzielny serwis nart nie jest skomplikowany. Ilość czasu, który poświęcimy na przygotowanie sprzętu zależy od tego, jak dbaliśmy o niego przez cały rok. Jeżeli narty były przechowywane w suchym i czystym miejscu z ochronną warstwą wosku, wystarczy tylko przetrzeć ślizg, wypolerować go syntetyczną tkaniną i sprawdzić wiązania. Po wykonaniu tych czynności możemy śmiało wyruszyć na stok. Jeżeli nie przejmowaliśmy się naszym sprzętem narciarskim w sezonie letnim, na przygotowanie i odświeżenie będzie trzeba poświęcić więcej czasu.

W przypadku nart również musimy pamiętać o 3 podstawowych czynnościach: sprawdzeniu wiązań, szlifowaniu krawędzi oraz woskowaniu.

  1. Ślizg powinien być dobrze nasmarowany. Najlepszym rozwiązaniem są smary płynne (w sprayu lub sztyfcie) lub stałe do smarowania na gorąco. Smaru nie wolno wcierać, sam powinien się wchłonąć. Tak jak w przypadku smarowania ślizgu w snowboardzie, powinno się użyć żelazka. Za jego pomocą rozgrzać nartę do temperatury 180 stopni. Po ostygnięciu należy pozbyć się nadmiaru smaru ze ślizgu.
  2. Kolejnym krokiem jest szlifowanie krawędzi, Możemy to zrobić za pomocą papieru ściernego lub specjalnej ręcznej ostrzałki. Delikatnymi ruchami ścieramy krawędzie, by wyrównać niedoskonałości powstałe podczas jazdy (np. najechanie na kamień). Wykonując tę czynność samodzielnie, powinniśmy robić jak najrzadziej, żeby bezpowrotnie nie uszkodzić krawędzi.
  3. Ostatnią, a zarazem najważniejszą czynnością jest sprawdzenie wiązań. Od tego zależy bezpieczeństwo naszej jazdy. Źle ustawione wiązania w razie upadku mogą spowodować poważna kontuzją. W tym przypadku najlepiej jest się zgłosić do kogoś doświadczonego w ustawianiu wiązań. Taka osoba powinna  ustawić optymalną, dostosowaną indywidualnie do narciarza, siłę wypięcia, aby wiązania reagowały zawsze i tylko wtedy, kiedy potrzeba.


Pamiętajcie, aby utrzymać narty w dobrej kondycji przez cały rok, po każdorazowej jeździe należy dokładnie je wysuszyć. Nie wolno przechowywać ich w mokrym pokrowcu, ponieważ korozja zeżre nam krawędzie, a tego przecież chcemy uniknąć.

Klaudia Kwiatkowska
(klaudia.kwiatkowska@dlalejdis.pl)

Fot. pixabay.com




Społeczność

Newsletter

Reklama



 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat