W mediach społecznościowych regularnie pojawiają się filmy, których autorzy sugerują, że nad naszymi głowami dzieje się coś, czego nauka nie potrafi wyjaśnić. Jednym z takich materiałów jest nagranie przedstawiające teren kolejowy i charakterystyczną czerwoną poświatę widoczną pod warstwą chmur.
Materiał opatrzono napisem „CASE 163 Storm Event 2”, a w kolejnych publikacjach pojawiały się pytania o UFO, tajemniczą „energię” w chmurach czy nietypową burzę. Nagranie zaczęło żyć własnym życiem i było wielokrotnie kopiowane przez kolejne konta.
Czy rzeczywiście patrzymy na coś niezwykłego?
Na filmie uwagę przykuwa przede wszystkim intensywnie czerwony obszar światła znajdujący się tuż nad horyzontem. Światło rozchodzi się po znajdującej się nad nim warstwie chmur, dzięki czemu wygląda tak, jakby świeciło samo niebo.
To właśnie połączenie koloru, ciemności i niskiego zachmurzenia sprawia, że efekt jest tak widowiskowy.
W sieci można znaleźć kolejne publikacje wykorzystujące ten sam lub bardzo podobny materiał. Część z nich wyjaśnia już jego pochodzenie znacznie mniej sensacyjnie - jako efekt potężnego sztucznego oświetlenia stosowanego w komercyjnych szklarniach, które odbija się od nisko zawieszonych chmur lub mgły.
I takie wyjaśnienie ma mocne podstawy naukowe.
Nowoczesne uprawy szklarniowe coraz częściej korzystają ze sztucznego oświetlenia, które pozwala dostarczać roślinom odpowiednią ilość światła niezależnie od pory dnia i warunków pogodowych.
W uprawach wykorzystywane są między innymi diody LED emitujące światło czerwone i niebieskie, czyli zakresy szczególnie użyteczne w procesach związanych ze wzrostem roślin. Michigan State University zwraca uwagę, że intensywne nocne oświetlenie szklarni może mieć widoczny wpływ również na ich otoczenie i być źródłem zanieczyszczenia światłem.
Jeżeli część takiego światła wydostaje się na zewnątrz, zostaje skierowana ku niebu, a nad obiektem znajdują się niskie chmury, powstają idealne warunki do stworzenia spektakularnej poświaty.
I wtedy zwykła szklarnia może z daleka wyglądać jak źródło ogromnego czerwonego blasku.
Kluczowe znaczenie ma tutaj zjawisko określane jako skyglow, czyli sztuczna poświata nocnego nieba.
Światło emitowane z powierzchni Ziemi rozprasza się w atmosferze. Kiedy jednak niebo jest zachmurzone, efekt może stać się znacznie silniejszy. Badania dotyczące zanieczyszczenia światłem wykazały, że chmury mogą działać jak swoisty wzmacniacz sztucznej poświaty. Zamiast pozwalać światłu uciekać w górne warstwy atmosfery, rozpraszają je i część kierują ponownie w stronę powierzchni.
Dlatego światło pochodzące z jednego intensywnego źródła może być widoczne z dużej odległości, a kolor zastosowanych lamp decyduje o tym, jaki odcień przybierze niebo.
W przypadku czerwonych i purpurowych lamp wykorzystywanych przy uprawie roślin efekt może być szczególnie widowiskowy.
Czerwone zjawiska związane z burzami naprawdę istnieją, dlatego skojarzenie nagrania z nietypowym wyładowaniem atmosferycznym nie jest całkowicie pozbawione podstaw.
Jednym z najbardziej niezwykłych są tak zwane red sprites, czyli czerwone duszki.
NASA opisuje je jako bardzo krótkotrwałe czerwone rozbłyski powstające wysoko ponad aktywnymi burzami, na wysokości około 80 kilometrów. Pojawiają się w związku z silnymi wyładowaniami atmosferycznymi i mogą przyjmować fantazyjne, rozgałęzione kształty.
Tyle że materiał „CASE 163” wygląda inaczej.
Widzimy przede wszystkim skoncentrowaną poświatę rozświetlającą od dołu niską warstwę chmur. Nie przypomina ona charakterystycznych struktur występujących wysoko ponad chmurami burzowymi, jakie obserwuje się w przypadku czerwonych duszków.
NASA podkreśla również, że sprites są niezwykle krótkie i często trwają tak krótko, że łatwiej zarejestrować je kamerą niż dostrzec szczegóły gołym okiem.
Wystarczy nietypowe światło, odpowiednia muzyka i napis sugerujący, że mamy do czynienia z kolejnym „przypadkiem”.
Właśnie taki sposób publikowania nagrań sprawia, że zwykłe zjawisko fizyczne zaczyna wyglądać tajemniczo. W przypadku materiałów z serii oznaczanej numerami „CASE” często pojawiają się dodatkowo hasła dotyczące UFO, UAP czy „niewyjaśnionej aktywności”.
Problem w tym, że sam film nie dostarcza informacji potrzebnych do rzetelnej oceny zdarzenia. Brakuje dokładnej lokalizacji, czasu wykonania nagrania, danych pogodowych i możliwości sprawdzenia, jakie źródła światła znajdowały się w pobliżu.
Sensacyjny podpis może więc sugerować znacznie więcej, niż faktycznie pokazuje kamera.
Choć czerwone niebo wygląda pięknie i nieco złowrogo, zjawisko zwraca uwagę na coraz poważniejszy problem.
Sztuczna poświata nocnego nieba jest jedną z najbardziej widocznych form zanieczyszczenia światłem. Badania pokazują, że światło emitowane przez miasta, zakłady przemysłowe, obiekty sportowe czy szklarnie może rozpraszać się na bardzo dużym obszarze, a obecność chmur dodatkowo wzmacnia jego oddziaływanie.
To, co dla użytkownika mediów społecznościowych jest efektownym filmem, dla astronomów i badaczy środowiska stanowi przykład tego, jak mocno działalność człowieka może zmieniać wygląd nocnego nieba.
Nie każde niezwykłe światło wymaga niezwykłego wyjaśnienia.
Na podstawie samego viralowego filmu nie sposób ze stuprocentową pewnością ustalić wszystkich okoliczności jego powstania. Dostępne informacje oraz wygląd zjawiska wskazują jednak na znacznie bardziej prawdopodobny scenariusz niż UFO czy nieznana forma burzy - intensywne sztuczne światło odbijające się i rozpraszające na nisko zawieszonych chmurach.
Paradoksalnie właśnie to czyni nagranie ciekawym.
Nie dlatego, że pokazuje coś spoza naszej planety, ale dlatego, że pokazuje, jak zwyczajne źródło światła w połączeniu z odpowiednimi warunkami atmosferycznymi potrafi stworzyć nad miastem widok rodem z filmu science fiction.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
@archive.available Second storm-like event spreading across the cloud layer tonight. CASE 163 logged. Has anyone seen something like this before? #ufo #uap #unexplained #caughtoncamera #Case163 ♬ original sound - Archive Available
Komentarze