Wybrano ją marszałkiem Senatu. Czego się nie dotknęła, okazywało się wielkim sukcesem. A dotykała się wszystkiego, co tylko mogło komuś pomóc, przyczynić się do zmiany na lepsze. Wojowniczka o polepszenie sytuacji pacjentów, propagatorka poprawnego używania polszczyzny, "pogotowie" dla najbardziej potrzebujących.
Rekord wyborczy Krystyny Bochenek najprawdopodobniej przez wiele lat nie zostanie pobity. W 2007 po raz trzeci wybrano ją jako przedstawicielkę narodu do wyższej izby parlamentu. Tym razem jednak wybór był absolutnie wyjątkowy. Niezwiązana ściśle z żadną partią, choć startująca z listy wyborczej Platformy Obywatelskiej, zdobyła mandat, uzyskując... 54 proc. wszystkich głosów, oddanych na kandydatów na senatora w jej okręgu wyborczym. Głosowało na nią ćwierć miliona osób.
Jej nazwisko z pewnością zostanie zapisane złotymi zgłoskami w historii nie tylko Śląska, ale i całego kraju. Urodziła się w Katowicach 30 czerwca 1953 roku jako Krystyna Neuman, nazwisko Bochenek przyjęła po mężu Andrzeju, kardiologu. Studiowała w stolicy Śląska, skończyła filologię polską. I była prawdziwą miłośniczką polszczyzny. To właśnie ona była pomysłodawczynią i organizatorką ogólnopolskiego dyktanda. To za jej sprawą na wszelkich "jerzykach" i "gżegżółkach" łamali sobie pióra językoznawcy, politycy i wszyscy chętni Polacy. Pani Bochenek wierzyła bowiem w słowa Mikołaja Reja:
"A niechaj narodowie wżdy postronni znają,
iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają".
Właśnie to motto uczyniła hasłem, pod którym obchodzono rok 2006 jako Rok Języka Polskiego. Udało jej się również zorganizować Festiwal Języka Polskiego. Chciała bowiem, by Polacy reprezentowali swoją polskość za pomocą języka, pięknej i bogatej polszczyzny. Zasiadała również w Radzie Języka Polskiego przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk, by wraz z innymi wybitnymi osobistościami zajmującymi się sprawami języka dyskutować o kształcie wciąż ewoluującej polszczyzny i tworzyć zasady dostosowujące język do zmieniających się warunków.
Przez wiele lat pracowała jako dziennikarka Polskiego Radia Katowice. W tym czasie zajmowała się nie tylko propagowaniem poprawnego używania polskiego, ale przede wszystkim sprawami związanymi ze zdrowiem. Znała niemal wszystkich lekarzy na Śląsku, którzy chyba nigdy nie odmówili jej pomocy. W każde wtorkowe popołudnie Krystyna Bochenek uczyła słuchaczy zdrowego trybu życia. Edukowała szerokie masy społeczne w kwestiach takich jak szkodliwość palenia czy zdrowe odżywianie. Swojej chorobliwej wręcz niechęci do papierosów dała wyraz nawet ostatnimi czasy, gdy wraz z grupą innych parlamentarzystów zgłosiła poprawki do przyjętej przez Sejm ustawy o zakazie palenia w miejscach publicznych. Opowiadała się za drakońskimi obostrzeniami w stosunku do tych, którzy zatruwali nie tylko siebie, ale także innych wokół. Współpracownicy wspominają, że potrafiła w tej kwestii zwrócić uwagę osobom zajmującym wyższe niż ona stanowiska.
Ale we wszystkim, co robiła, była równie konsekwentna i pełna pasji jak w przypadku zwalczania palenia. Koledzy z katowickiej "Gazety Wyborczej" wspominają, że: "Nie była osobą łatwą. Perfekcjonistka, jeśli się za coś zabierała, wszystko musiało być zapięte na ostatni guzik. Pilnowała każdego, nawet najdrobniejszego szczegółu. Gdy coś nie grało, potrafiła się nieźle wściec. Lepiej było nie wchodzić jej wtedy w drogę." Może dlatego udało się działać i osiągać tak znakomite rezultaty. We współpracy ze śląskimi redakcjami prowadziła akcję profilaktyki raka piersi u kobiet pod nazwą Różowa wstążka, która swoim zasięgiem objęła cały kraj. Organizowała akcje oddawania krwi, aktywnie brała udział w licytacjach na cele charytatywne. Pomogła uratować Oddział Hematologii Dziecięcej z Zabrzu.
W tym całym zabieganiu, zaangażowaniu w wiele spraw zawsze znajdywała czas dla przyjaciół. Żadnemu potrzebującemu nie odmówiła pomocy. A przy tym wszystkim umiała być "na luzie". Jej zasługą jest coroczny zjazd polskich Krystyn, na który zapraszała wszystkie swoje imienniczki, by lepiej się poznały i może zaprzyjaźniły. Bo podobno "wszystkie Kryśki to fajne dziewczyny". A już na pewno Krystyna Bochenek.
Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)
Komentarze