„Ted” jest najnowszym dzieckiem twórcy znanego z serii Family Buy, Setha MacFarlanea. Rozpoznawany przede wszystkim ze swojego głosu, a właściwie głosów, które podkłada postaciom rysunkowej serii, Seth postanowił wprowadzić coś nowego do kin.
Film „Ted” opowiada o przyjaźni Johna Bennetta oraz Teda. Obaj panowie uwielbiają wspólne imprezy, używki, wspólne rozmowy i generalnie swoje towarzystwo. Są nierozłączni od wczesnego dzieciństwa. Cudowna, męska przyjaźń pielęgnowana przez lata w ciągłym stanie rozkwitu. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie to, że Ted ma watę zamiast mózgu… Właściwie ma plusz zamiast wszystkiego. Ted jest misiem, pluszowym misiem ożywionym siłą dziecięcego życzenia Johna.
Panów spotykamy, gdy są już dojrzali, ale nadal mieszkają razem, tylko że w ich tandemie pojawił się trzeci kąt – dziewczyna Johna – Lori Collins. To właśnie kobieta, niczym Ewa u zarania stworzenia, wprowadzi chaos i niezgodę w rajską harmonię przyjaźni mężczyzny z misiem. Oczekiwania Lori względem Johna wzrosną, a tolerancja dla wolnego ducha, jakim jest Ted, znacznie zmaleją. Doprowadzi to do rozłamu, który będzie miał dramatyczny zwrot, a w tle pojawią się czarne charaktery.
Trudno sobie przypomnieć film, który opowiadałby o związku kogokolwiek z pluszowym misiem – przynajmniej o takiej szczególnej. Opowieść można by przyrównać do Kubusia Puchatka z tą różnicą, że Krzyś stał się Krzysztofem, daleko mu do niewinności, a Kubusiowie uzależnienie od miodu pogłębiło się i poszerzyło spektrum używek.
Technika komputerowa pozwala Tedowi na pełen realizm, a zabawne mięsiste gagi dodają pieprzu. Oglądając zwiastuny, wprost chciało się czekać na pełnometrażową wersję, ale po wyjściu z kina pozostał pełen niedosyt, jakby można było spodziewać się czegoś więcej. Film nie jest zły, idealne na leniwe popołudnie z przyjacielem – nieważne z jakim i czym byłby wypchany.
Semko Bayer
(semko.bayer@dlalejdis.pl)
„Ted”, reż. Seth MacFarlane, 2012
Komentarze