Kurczak i indyk przyczyną dogrywki – Top Chef

Top Chef - sezon 4., odcinek 2.
Po pierwszej eliminacji w zeszłym tygodniu program stał się poważniejszy, a gotowanie jest wyzwaniem. Kto dziś nie wytrzyma napięcia i wysokiego poziomu?

Z każdym odcinkiem gotowanie w Top Chefie będzie trudniejsze dla kucharzy. Dziś dodatkowo w programie będą goście. Czy to oraz gotowanie w innych zespołach sprawi, że kucharze będą bardziej zestresowani?

Danie jednogarnkowe w parach
Dziś jury składało się z Otylii Jędrzejczak, Dariusza Michalczewskiego oraz Marka Włodarczyka – pod wodzą Macieja Nowaka. Co łączy to jury? Przede wszystkim długi okres kariery spędzony w Niemczech. Nie było więc zaskoczeniem, że kucharze mieli przygotować typowe danie niemieckie. Jego nazwa, czyli „eintopf”, nie dla wszystkich była jednak jasna. Co więcej, kucharze gotowali w parach – na szczęście sami mogli się w nie dobrać, z czym niektórzy nie mieli żadnego problemu. Na przygotowanie dania dostali 40 minut.

Niestety, nie wszyscy zrozumieli ideę dania przygotowywanego w jednym garnku – Dariusz Michalczewski od razu zwrócił uwagę kilku zespołom, które na gazie trzymały przynajmniej dwa garnki. Dominowały gulasze klasyczne, z sarniną, knedlami, ale nie zabrakło również m.in. muli. Wyróżniło się zdecydowanie danie z białą kiełbasą. Immunitety – aż dwa – zebrała drużyna zielona, czyli Patryk Dziamski i Piotr Antkowicz, a także drużyna Doroty Kaczmarek, zagrożonej w poprzednim odcinku, i Ivo Cesara Violante.

Drób – kogo pokona?
W drugiej konkurencji kucharze znów gotowali w parach z pierwszego zadania, jednak tym razem przegrani trafiali do dogrywki. Na nożach kucharze wybierali numery, według których mogli potem zadecydować, co z drobiu będą chcieli przygotowywać. Co jednak istotne – swoje typy mogli przekazać innej drużynie, robiąc jej na złość albo pomagając. W zasadzie nikt nie był zadowolony z tego, co mu przypadło. Na gotowanie kucharze dostali 45 minut, a więc współpraca od początku musiała być przemyślana.

Tuż przed końcem gotowania okazało się, że niektórzy kucharze źle rozplanowali działania, zaś inni mieli problem z samymi produktami. Ostatecznie nikt nie został w pełni pochwalony, jednak do dogrywki trafili Adriana Marczewska i Daniel Wełna za niesmaczną pierś z indyka i brak pomysłu na dodatki, a także Łukasz Miecznikowski i Marek Rogalski za zupełnie popsutą pierś z kurczaka z sosem z buraków i ziemniaków.

Dogrywka z resztek
Do dogrywki czworo uczestników dostało resztki kurczaka i indyka, których nie wykorzystali w poprzedniej konkurencji. Mieli pokazać, że umieją zarządzać również pozostałościami z rozmaitych składników. Uczestnicy byli pełni emocji i nadziei, ale również – wątpliwości co do tego, czy ich dania faktycznie są warte pozostania w programie. Daniel przygotował skrzydełko z kurczaka z kalafiorem – jego danie zostało jednak wyplute przez szefa Amaro. Adriana stworzyła sałatkę z indykiem, marchwią, serem pleśniowym i dressingiem, ale danie nie okazało się zbyt ambitne oraz nie pokazało zaangażowania uczestniczki. Łukasz został skrytykowany za gęstość i konsystencję kremu z białych warzyw z soczewicą, serem białym i fetą. Bezpieczny okazał się Marek, którzy stworzył bulion z cukinią, udkami z przepiórki i musem kasztanowym – jego danie zostało pochwalone przez wszystkich jurorów. Ostatecznie z programu odpadło aż dwóch szefów kuchni – Daniel Wełna i Łukasz Miecznikowski.

Decyzja jurorów była zaskakująca – czyżby znów próbowali dołożyć dodatkowego uczestnika w trakcie programu? O tym dowiemy się w kolejnych odcinkach, a najbliższy z nich już w następną środę o 20:40 w Polsacie.

Paulina Dudek
(paulina.dudek@dlalejdis.pl)

Fot. pixabay.com



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat