Czy rzeczywiście życie piękności jest tak usłane różami? Otóż, nie jest. Istnieje druga (ciemna) strona bycia urodziwą. Przy zgłębianiu tematu kobiecego piękna i korzyści z tym związanych, należy dokonać podziału na kobiety ładne i głupie oraz ładne i mądre.
Kobiety ładne i głupie
Korzystają ze swojej urody, niczym z worka obfitości. Bezwstydnie wykorzystują swoją ”broń”, we wszelkich dziedzinach życia. Gdy tylko dostrzegą, że są ładne i że to działa na innych, przechodzą do działania. Nadmienić należy, że wraz z uświadomieniem sobie swojej urody, zdają sobie sprawę, że nie należą do zbytnio błyskotliwych. Początku tej wiekopomnej chwili, należy upatrywać w słowach miłej cioci, w rodzaju: „nasza śliczna Julcia, nie musi być mądra i tak sobie poradzi. A ta Zosia, córka sąsiadów, jest brzydka i dlatego siedzi ciągle w książkach …” i już wszystko samo się toczy. Julcia w szkole podstawowej kokietuje kolegów w klasie, którzy są na każde jej skinienie. Jeden nosi plecak, by nie musiała dźwigać na swych pięknych barkach tak dużego ciężaru. Inny - syn właścicieli cukierni, przynosi codziennie smaczne ciastka, a największy kujon w klasie odrabia za nią matematykę, bo nie można pozwolić, by śliczny umysł zbytnio się nadwyrężał itd. Szczęśliwie ukończywszy szkołę podstawową, śliczna Julcia zaczyna etap szkoły średniej. Dojrzalsza, bardziej śmiała i już zupełnie wprawiona w wykorzystywanie bliźnich (zwłaszcza płci brzydkiej), pomimo mózgu wielkości orzeszka, radzi sobie w szkole nie najgorzej. Lekkim dysonansem w tej sielance mogą być nieprzychylne spojrzenia „brzydszych” koleżanek, które aż gotują się ze złości, że one mimo pilności i zdolności, nie osiągają takich efektów jak śliczna Julcia. Wezwana do odpowiedzi na historii, duka okropnie, na koniec trzepocząc długimi rzęsami, słodko tłumaczy nauczycielowi (mężczyzna!), że troszkę się jej pomyliło. A historyk co? Już się zrywa zaprzeczać, że nie było tak źle, że nie ma czym się martwić i jeżeli Julcia się zgodzi, to da jej ocenę dobrą. Julcia się zgadza. Następnie, powłóczystym spojrzeniem omiata klasę (czyt. „brzydsze” koleżanki kujonki), po czym z uśmiechem satysfakcji siada w ławce. Po zdaniu matury, idzie Julcia na studia. Ooo! Tu się dopiero zaczyna. Piękność do maksimum wykorzystuje swój pakiet urody i…dosłownie przelatuje z semestru na semestr. Po studiach różnie bywa. Pewne Julcie, bojąc się pracy, czy to w ogóle czy, że nie będzie ona na miarę ich aspiracji, wybierają ”drogę na skróty”. Luksusowe życie, które zamierzały osiągnąć poprzez dobrze płatną pracę, zamieniają na schwytanie bogatego małżonka. Rzecz jasna biorą się za to, będąc jeszcze studentkami. Wybierają najlepszy kąsek (czyt. wykładowca, zamożny kolega z roku itp). Te, które postawiły na pracę, szukają biur, w których szefami są mężczyźni, najlepiej w wieku „dużego ryzyka” (czyt. andropauza i poszukiwanie w związku z nią swojej męskości), czyli po pięćdziesiątce. Z takimi najlepiej dochodzi się do konsensusu.
Reasumując, Julie należące do kategorii „a”, przechodzą przez życie bez większych problemów. Nie obciążają swoich małych mózgów zbędnymi tematami. Ich wartością jest życie w luksusie i aby znalazł się zawsze mężczyzna, który połechce miło ich ego, czyli będzie się zachwycać urodą. Przedstawicielki kategorii „a” ciężko znoszą upływ czasu. Świadomość, że przed nimi jest o wiele więcej piękniejszych i młodszych kobiet, bardzo niekorzystnie na nie wpływa. Za wszelką cenę chcą zachować młodość. Widzimy tego efekty - kobiety zombi, wypełnione botoksem we wszystkich możliwych miejscach.
Kobiety ładne i mądre
Ta grupa nie ma łatwo. To co jest korzyścią dla kobiet z grupy „a”, dla „b” jest przekleństwem. Swoją urodę traktują niczym dopust boży. Są ofiarami kobiet z grupy „a” i pokutującego w związku z tym stereotypu, że kobieta ładna, musi być zarazem głupia. Życie przedstawicielek grupy „b”, to ciągłe udowadnianie, że piękno, które dała im natura niezależnie od nich, to tylko dodatek. Że one mają mózg, inteligencję, a nie piersi, czy buzię jak z katalogu mody!
Przedstawicielki grupy drugiej w przeciwieństwie do poprzedniczek, z radością witają upływ czasu i pierwsze zmarszczki na swych urodziwych licach. Wierzą, że od teraz, mężczyźni widzieć będą ich wnętrze, a nie tylko ładne opakowanie.
No i co jest lepsze. Być ładną, czy brzydką? Oto jest pytanie…
Katarzyna Redmerska
(katarzyna.redmerska@dlalejdis.pl)
Komentarze