Nie można zatrzymać czasu, choć medycyna i kosmetologia są w stanie opóźnić efekty starzenia. Tak jak fizjologiczna sfera jest w stanie zwolnić swoje tempo, tak również coraz częściej dorośli pod względem zachowania zbliżają się do młodzieży. Dojrzałe kobiety nie noszą już garsonek, tylko dżinsy i t-shirty, rzadziej robią trwałą i tapirują włosy, robiąc sobie hełm na głowie. Często nie można odróżnić matki od córki, gdy obie są już dorosłe. Człowiek wykonuje wiele zabiegów, by zatrzymać młodość. Starość jest nie tylko nudna, ale jest tematem tabu, obecnie ?nie wypada? być starym. Starość już nikomu nie kojarzy się z produktywnością, ale ze stagnacją. Obecnie społeczeństwo jest nastawione na zabawę bardziej niż na odpowiedzialność. Kiedyś młodzież bardzo szybko chciała dorosnąć, teraz wszyscy chcą być młodzi. Kult młodości wygenerował w naszym społeczeństwie kidultów ? dorosłe dzieci. Jest to grupa osób, których bardzo szybko namierzyli i zdefiniowali specjaliści od marketingu i reklamy. Najwięksi projektanci mody dołączają do swych kolekcji akcenty Myszki Miki i innych postaci z bajek. Na podstawie stroju nie możemy już jednoznacznie stwierdzić, czy mamy do czynienia z dorosłym, czy jeszcze bardzo młodym człowiekiem. Prof. B. Wojciszke mówi o przyzwoleniu i odejściu społeczeństwa od sformalizowanego wyglądu dorosłego. W dużych koncernach również wyznacza się dni (zazwyczaj piątek), kiedy dress code nie obowiązuje. Kidulci zazwyczaj głównie koncentrują się na samych sobie, tu i teraz - nie angażują się w rodzinę i dzieci, i bardzo często pozostają długo pod opieką rodziców. W Stanach Zjednoczonych, gdzie normą kulturową jest szybkie usamodzielniania się młodych ludzi, coraz częściej mówi się o zjawisku boomerang generation. Młodzież w wieku pomiędzy 20 a 25 rokiem życia, kiedy kończy szkołę, wraca do rodziców i ani myśli o samodzielności. W Polsce jest to powszechnie przyjęty układ pomiędzy dziećmi i rodzicami, którzy utrzymują je aż do ukończenia szkoły i czasami jeszcze dłużej. Obecnie jednak coraz częściej skończenie szkoły nie rozpoczyna nowego, niezależnego etapu w życiu młodego człowieka. Kidulci są idealnymi odbiorcami popkultury, nastawienia na konsumpcjonizm, stają się idealnym targetem dla działów sprzedaży: zarabiają dużo, nie mają zobowiązań, więc mogą korzystać z życia, wystarczy podsunąć im gotowy produkt. Do tej pory wszystkie badania wskazywały na to, że najlepszymi konsumentami i najbardziej podatnymi na wpływ ze strony rynku są młodzi ludzie (późna adolescencja). Teraz są to kidulci, ponieważ oni w przeciwieństwie do nastolatków wyróżniają się nie tylko hedonistycznym stosunkiem do życia, ale również wysokim budżetem przeznaczonym na przyjemności.
Być może dlatego też wśród osób w średnim wieku bardzo popularny jest portal społecznościowy, na którym mogą odnaleźć znajomych ze szkoły średniej, podstawowej i studiów. Rozpoczęły się właśnie spotkania po latach, każdy chce wyglądać jak najlepiej i choć na chwilę znów być Jankiem czy Łośką z IV B. Co więcej, dorośli na takich spotkaniach rzeczywiście zachowują się, jakby nie wyszli jeszcze ze szkolnych ław. Porównują swoje osiągnięcia życiowe, ilość pieniędzy, dzieci, ale najważniejsze chyba jest jednak to, że pomimo upływu czasu wszyscy wychodzą z przeświadczeniem, że nikt tak naprawdę się nie zmienił przez te lata, no może tylko trochę przytył czy schudł.
Taka postawa wiecznej młodości może mieć poważne konsekwencje w okresie późnej dorosłości, kiedy przychodzi czas rozliczeń i godzenia się z wieloma rzeczami. Wówczas musimy zaakceptować zmarszczki i przejść na inny poziom myślenia o sobie i o innych. Każdy jest niewolnikiem swojego ciała i nikomu nie przychodzi łatwo pogodzenie się z ulotnością naszych fizycznych atrybutów, ale tak naprawdę pod koniec życia zostaje nam tylko to, co w nas: miłość, czyli rodzina, mądrość, czyli cały nasz dorobek intelektualny i wiara.
Wszyscy idziemy w tym samym kierunku, ale innymi drogami, dlatego istotne jest tylko to, żeby robić jak najwięcej i nie uronić ani chwili z tego, co zostało nam dane. ?Nie znam roli, którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.? - pisze W. Szymborska.
Aneta Olkowska
(aneta.olkowska@dlalejdis.pl)
Komentarze