„Lilka. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska we wspomnieniach i listach” - recenzja

Recenzja książki „Lilka. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska we wspomnieniach i listach”.
Rok 2025 ogłoszono rokiem Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Właśnie z tego powodu wydawnictwo MG po dziesięciu latach wznowiło wydanie „Lilki”. Czy tym razem otrzymamy inny obraz poetki, którą z lekcji w liceum znamy jako polską Safonę?

Mariola Pryzwan zdecydowała się na nietypową formę biografii. Poznajemy Lilkę przez wspomnienia i listy osób z jej otoczenia. Co najważniejsze nie są to tylko pochlebne opinie. Wydanie jest uzupełnione o zdjęcia i wycinki z gazet. Mariola Pryzwan, z zamiłowania bibliografistka, polonistka i bibliotekarka, próbuje zarazić czytelnika swoją pasją do odkrywania nieodczytanych kart w życiu swoich bohaterów. Widać to przede wszystkim w skrupulatnym zbieraniu wspomnień o poetce dwudziestolecia międzywojennego. W zbiorze znajdziemy m.in. relację Zofii Kossak, Stanisławy Potockiej czy Ireny Krzywickiej.

Opowieść o Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej to też dokumentacja epoki, bo zawiera również listy do Jarosława Iwaszkiewicza czy Tymona Terleckiego. Maria była znana w kręgach rodzinnych i literackich jako Lilka. Była  przede wszystkim poetką, ale również pasja malarska nie była jej obca. Wolała jednak oddać się jednej pasji całkowicie. Pochodziła ze słynnej rodziny Kossaków, więc szeroko pojęta sztuka otaczała ją przez całe życie.

Pryzwan porusza wiele prywatnych wątków z życia poetki. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska miała trzech mężów, przeżyła wojenną zawieruchę i późniejszą emigrację, która odcisnęła głębokie piętno na jej dalszym życiu. Poprzez listy obserwujemy tęsknotę, zmagania z biedą, ale też przyjaźń w świecie artystycznym, która pomagała jej utrzymać się na powierzchni. Książka zawiera również blaski i cienie z życia potrójnej mężatki. Należy pamiętać, że listy, które w niej czytamy, pochodzą z innej epoki, więc dla współczesnych czytelników język może wydawać się nieco przestarzały. Uważam więc, że to pozycja głównie dla fanów Lilki i dokumentalistów epoki.

Dla wielbicieli poezji Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej będzie to podsumowanie jej twórczości, chociaż nie wnosi niczego nowego do obrazu autorki. Pokazuje jedną z ważniejszych rzeczy – Lilka była również człowiekiem. Piękno poezji nie zawsze idzie w parze z pięknem życia. Poetka uchodziła za indywidualistkę otoczoną szeregiem tiulowego materiału, który miał ukryć jej niedoskonałości fizyczne. Przez to wielu osobom kojarzyła się z kolorowym motylem, który rzadko dotykał rzeczywistości. Znajdziemy tu również kilka listów poświęconych jej mniej wdzięcznej stronie charakteru. Możemy zatem liczyć na informacje o konfliktach poetki z siostrą oraz jej ciągłą chęcią bycia w centrum uwagi.

„Lilka” to zdecydowanie pozycja dla fanów Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Trzeba podkreślić, że Mariola Pryzwan zabiera nas w podróż do dwudziestolecia międzywojennego, do świata artystycznego, ale też do tęsknoty za życiem w ojczyźnie. „Lilka. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska” to szczery obraz człowieka-poetki, a przy tym niedoskonałej kobiety, która źle znosiła krytykę. Jej biografia stanowi niezwykły kontrast w stosunku do piękna jej poezji.

Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)

Mariola Pryzwan, „Lilka. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska we wspomnieniach i listach”, Wydawnictwo MG, Kraków, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat