Magda Gessler i ambasada Syrii

Kuchenne Rewolucje Magdy Gessler w restauracji "Aramia" w Szczecinie.
W trzecim odcinku Kuchennych Rewolucji Magda Gessler wzięła po lupę kłopot pewnej syryjskiej restauracji, jednocześnie przypominając nam o dużo większym problemie – wojnie.

Choć w trzecim odcinku trzynastego sezonu Kuchennych Rewolucji Magda Gessler powiedziała, że zanim stanęła u progu „Aramii”, nie wiedziała o syryjskim pochodzeniu właścicieli, nie dajmy się zwieść. Odcinek został zaplanowany tak, by połączyć ratowanie rodzinnej restauracji z szerzeniem wiedzy o Syryjczykach i ich życiowym dramacie związanym z wojną. Czy to źle? Wręcz przeciwnie! Czemu zatem nie przyznać się do tego otwarcie, gdy ludzie pytają?

Wspomniana już restauracja o nazwie „Aramia” otwarta została w Szczecinie przez Samira Zeaira, który w latach siedemdziesiątych przyjechał do Polski na studia medyczne. Ponieważ zakochał się w naszym kraju, został i rozpoczął praktykę chirurgii naczyniowej i transplantologii. Co więcej, nie tak dawno zdobył tytuł lekarza roku. O otwieraniu gastronomicznego punktu nie myślał wcale. Kiedy jednak Syrię nawiedziła wojna, sprowadził do Polski żonę i brata. Imigranci nie chcieli siedzieć bezczynnie w domu. Zwłaszcza brat, który jest wykwalifikowanym i doświadczonym kucharzem. Wynajęli pomieszczenie, zaprojektowali wystrój wnętrza i stworzyli pokaźną kartę dań. Początkowo mieli wielu gości, z czasem jednak sale opustoszały. Ponieważ pracownicy nie znali przyczyny niechęci klientów, o pomoc zwrócili się do Magdy Gessler.

Prowadząca po przekroczeniu progu „Aramii” była zadowolona, że czeka ją spotkanie z kuchnią syryjską. Przeglądając jednak propozycje dań, odniosła się krytycznie do ich liczby, później zaś zganiła pracowników za kupowanie pieczywa, na dodatek słabej jakości, bo gumowatego, a także niepotrzebne spolszczenie kuchni. W niektórych potrawach było za mało farszu i składników, zwłaszcza przypraw, w innych zaś jedzenie spadało z talerzy. Warsztat kucharzy był bardzo dobry, do sposobu gotowania należało jednak wnieść drobne poprawki, podobnie jak do kuchni, w której Gessler znalazła sporo starego sprzętu, średnią czystość i średni porządek (za które polskich pracowników zganiłaby dużo bardziej).

Rewolucja przebiegała prawidłowo, naświetlona też została przykra i trudna sytuacja Syryjczyków w ich własnym kraju. Tak naprawdę Gessler niewiele musiała zmieniać. Wnętrza przeistoczyły się z ponurych, ciemnych i mrocznych w eleganckie, jasne i niebieskie, a kuchnia z syryjsko-polskiej w prawdziwe syryjską. Prowadząca powiedziała, że w restauracji „wszystko niby gra, ale żeby grało ładnie, trzeba ją nastroić”. Plan się powiódł, ponieważ odjeżdżając, nazwała „Aramię” „ambasadą Syrii”. Jeśli zatem ktoś jest ciekawy smaku tej kuchni, Szczecin czeka.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Fot. TVN



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat