W Poznaniu, nieopodal centrum, w „miejscu żadnym” stoi sobie niewielka restauracja o ładnej nazwie „Bazylia i Oregano”. Choć z zewnątrz wygląda zachęcająco, a szyld przywodzi na myśl coś nowoczesnego, ale i ekskluzywnego, w środku panowała pustka. Właścicielem owej pustki, jak i całego lokalu, jest 49letnie Jacek. W ich posiadanie wszedł trochę ponad rok temu, kiedy to zwolniono go z pełnionej wcześniej funkcji bufetowego. Jacek to człowiek niezwykle spokojny, uległy, cichy. Typowy konformista – poddawał się wszystkim Wujkom Dobra Rada, jakich spotkał na swej drodze. A wujkowie ci wcale nie mieli doświadczenia w gastronomii czy zarządzaniu. Koniec końców oni sobie poszli, a Jacek został sam z 500-tysięcznym długiem zaciągniętym w ciągu ostatniego roku w formie trzech kredytów. No może nie do końca sam, gdyż pozostał z nim wierny przyjaciel, 38letni Artur, pełniący także nieodpłatną funkcję kelnera. Mężczyźni zdecydowali się zadzwonić po Magdę Gessler, gdyż Jackowi zaczęło braknąć pożyczonych pieniędzy nawet na opłacenie czynszu, nie wspominając już o wynagrodzeniu pracowników. Bał się, że jego nieporadność i uległość zaprowadzi go za więzienne kratki.
Magda Gessler przybyła do „Bazylii i Oregano”, by już na wstępie skrytykować lokalizację. Kolejnymi ofiarami stały się wszystkie degustowane dania – zaczynając od źle podanego przez Artura wina, które okazało się sikaczem w cenie 10zł za 100ml, poprzez zupę na bazie sosu do pizzy, polską wersję włoskiej pizzy na niedopuszczalnie grubym cieście, lasagne zimną w środku, na bazyliowym spaghetti z pesto ze słoika kończąc. Prowadząca stwierdziła, że „Bazylia i Oregano” jest próbą utworzenia „polskiej restauracji po włosku”. Z racji, iż zapoznała się z charakterem właściciela oraz jego nieciekawą sytuacją finansową, w tym odcinku zdecydowała się nie krzyczeć, nie pluć i nie rzucać niczym w ludzi. Oszczędziła także nieciekawy wystrój, przypominający wnętrze altanki. Zapowiedziała tylko, że go zmieni, trochę ożywi ściany i zlikwiduje kiczowate obrazy. Załogę zabrała do „Willi Toskania” w Pszczewie, która przechodziła swą rewolucję paręnaście odcinków temu. Wyprawa ta natchnęła wszystkich wiarą, nadzieją i optymizmem. Trzeciego dnia Magda Gessler, przebrana za skrzynkę pocztową, wprowadziła w życie swój misterny plan. Dopilnowała, by zrobiono nowe zakupy, tym razem wybierając produkty wyłącznie wysokiej jakości, oraz podano potrawy na odpowiednich talerzach. Odtąd restauracja miała należeć do tych z „górnej półki”, zatem wszystko, co się działo wewnątrz, musiało trzymać poziom. Nie będzie zaskoczeniem, gdy napiszę, że po powrocie prowadząca się nie zawiodła. Karta dań była bardzo estetyczna, malunki na ścianach robiły wrażenie, a sposób podawania i smak potraw nie budziły żadnych zastrzeżeń. Jackowi się powiodło i prawdopodobnie małymi kroczkami będzie wychodził z długu. Przerażająca wizja więzienia opuści go i wreszcie będzie mógł spać spokojnie.
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Fot. Archiwum TVN
Komentarze