Magda Gessler i twardy orzech do zgryzienia

Kuchenne Rewolucje Magdy Gessler w restauracji "La Bambola" w Warszawie.
W szóstym odcinku Kuchennych Rewolucji Magda Gessler pojawiła się w restauracji, gdzie było smacznie, ale... zbyt nerwowo.

„Gusto” to restauracja o włoskim profilu kuchni, którą od listopada ubiegłego roku prowadził Zbyszek i jego żona Lilianna. Nie był to ich pierwszy interes, ale jeden z wielu, na dodatek filia pizzerii znajdującej się kilka osiedli dalej i prosperującej bardzo dobrze. Oba lokale zostały urządzone i pomyślane tak samo, co tylko wzmagało wątpliwości Zbyszka, dlaczego mieszkańcy Osiedla Róż w Piasecznie nie chcieli do nowszego przychodzić. Kelnerki tłumaczyły to biedą panującą na blokowisku, właścicielka wybuchowością męża, on zaś – jako człowiek porywczy i wybuchowy – między wiązanką niecenzuralnych słów przemycił opinię, iż ludzie wolą siedzieć w domach i jeść obiady ze słoików. Słysząc to, zastanawiałam się, czy nawet jeśli rewolucja przebiegnie dobrze, a potem widzowie z podwarszawskiego osiedla usłyszą, jak mężczyzna się o nich wyraża, nadal będą chcieli płacić mu za obiad.

Restauracja w Piasecznie nie miała złych warunków do rozwoju. Zbyszek jest doświadczonym restauratorem i doskonałym kucharzem, dba o swoje lokale, co udowodnił, przebywając w „Gusto” od świtu do zmierzchu, a także wybiera dobre produkty i pilnuje czystości w kuchni. Wystrój wnętrz też nie był w żaden sposób odpychający, być może tylko niepasujący do klimatu osiedla, zbyt wyrafinowany i elegancki. Jedyną wadą, która kłuła w oczy, był charakter właściciela. Jego wybuchowość, ilość używanych przekleństw, skłonność do rozbijania rzeczy i podnoszenia głosu, nierzadko agresja – wobec pracowników, ale i własnej żony. Magda Gessler, podejmując się tej rewolucji, musiała więc zmienić tylko i aż Zbyszka.

Zjawiając się u progu „Gusto”, prowadząca nie wygłosiła żadnych komentarzy na temat wystroju czy zapachu, przez naprawdę długi czas była spokojna i neutralna. Pierwszą rzeczą, na jaką zwróciła uwagę, były zbyt wysokie ceny jak na takie osiedle. Pizzę nazwała jednak „wybitnie dobrą”, nie miała wobec niej żadnych zastrzeżeń. W rozmowie z właścicielami odkryła, iż między parą dzieje się źle, a wszystko przez to, że on jest alkoholikiem. Czy mogła nakazać mu iść na odwyk? Nie, a przynajmniej nie próbowała (co jest w sumie zaskakujące, zważywszy na fakt, że często komuś coś każe). Po rozmowie ze Zbyszkiem i Lilianną poszła przeprowadzić wywiad z mieszkańcami osiedla, uzyskując dokładnie takie wnioski, z jakimi rozpoczęła badanie, gdyż jej rzetelne badania polegały na wkładaniu ludziom w usta własnych opinii. Z takim zapleczem wiedzy (nie)nabytej ruszyła do rewolucji, w której toku został zmieniony wystrój, nazwa oraz menu. Wnętrze może nie stało się ładniejsze, ale na pewno przyjaźniejsze. „Gusto” ustąpiło „La Bamboli”, czyli lalce. Menu zaś stało się prostsze, a dania tańsze.

Po powrocie Gessler nie była jednak do końca zadowolona, choć wszystko na pozór wyglądało idealnie. Właściciele rozpoczęli separację, w wyniku której „La Bambola” przypadła Liliannie. W kuchni pojawił się nowy kucharz – Darek – który nie radził sobie z wyzwaniami tak dobrze, jak wcześniej Zbyszek. Klientów rzeczywiście przybyło, a właściciele wyglądali na bardziej zadowolonych, ale co z tego, skoro pozmieniali przepisy prowadzącej, czym ją nieco rozsierdzili i w efekcie otrzymali tróję zamiast piątki? Moim zdaniem to trochę zbyt niska ocena, bo „dobrze” oznacza cztery, nie trzy, ale kto wie, co tam Magdzie Gessler w głowie siedzi? Efekt przemiany trzeba sprawdzić samemu.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Fot. TVN



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat